Przedsiębiorca sztuki filmowej

Rozmowa z Andrzejem Wajdą, wybitnym reżyserem, laureatem Oskara

Jest Pan laureatem Diamentowego Lauru Umiejętności i Kompetencji. Czym jest dla Pana ta nagroda?

To wyróżnienie będę odbierał nie tylko w imieniu swoim, ale i naszej kinematografii, która była przedsięwzięciem, a więc czymś, co jest przed nami. Kiedy miałem 27 lat i kręciłem swój pierwszy film, starsi koledzy stworzyli już zupełnie inną kinematografię, niż przedwojenna. Potem narodziły się kolejne pokolenia, powstała szkoła filmowa w Łodzi, zespoły filmowe. Środowisko filmowe wywalczyło sobie tak silną pozycję, że mogliśmy robić filmy, które były nie do pomyślenia w innych krajach. To świadczy o tym, że chcieliśmy być przedsiębiorcami, czyli tymi, którzy mają coś przed sobą. Odbierając tę nagrodę będę myślał o wszystkich moich przyjaciołach, którzy w tej długiej drodze, a mija już 53 lata jak realizuję filmy, mi towarzyszyli.

Mistrzu, czy prowadzi Pan dziennik? Czy takie zapiski zostaną opublikowane?

Mam słabą pamięć, dlatego czasem coś zapisuję i myślę o wydaniu dziennika. Zawsze mi się wydawało, że szczęśliwym jest kraj, w którym wszystko trwa, a szafa pełna dokumentów przechodzi z ojca na syna. W Polsce wojny, spustoszenie Warszawy, spowodowały, że ciągle się ten łańcuch pamięci przerywa. W swoim domu mam niedużą ramkę, w której znajduje się wszystko, co zostało mi po moich rodzicach: dwa zdjęcia ojca i matki, broszka matki, należący do ojca krzyż Virtuti Militari, który dostał już po śmierci, jego odznaczenia legionowe i dokument zaświadczający, że walczył o Lwów. Mówię o tym, bo wydaje mi się, że trzeba gromadzić dokumenty, trzeba gromadzić materiały przeszłości. One są nam potrzebne, żeby przedłużała się nasza historia. Myślę, że moje archiwum uda się wydać, bo jest w nim szereg zapisków, które dotyczą historii naszego kina i historii naszego kraju.

Kręcąc film „Katyń” nie opierał się Pan na dokumentach historycznych, które często były fałszowane, ale na autentycznych zapiskach bohaterów tamtych wydarzeń.

Przy różnych wcześniejszych próbach zrealizowania tego filmu zorientowałem się, że jedynym, na czym naprawdę mogę polegać i za co potem mogę wziąć odpowiedzialność jest film złożony z tego, co zostało zanotowane przez czekające kobiety i zachowane w dokumentach znalezionych przy oficerach. Dzięki tym zapiskom mogłem stworzyć film, który nie kreował jakiejś rzeczywistości, tylko posługiwał się autentycznymi historiami.

Jakie są Pana związki z filmowcami pochodzącymi ze Śląska?

Tak się złożyło, że z niezastąpionym Kazimierzem Kutzem spotkałem się już przy swoim pierwszym filmie. Muszę powiedzieć, że i wówczas, i podczas kolejnego spotkania przy filmie „Kanał”, Kazik był niezrównanym wynalazcą. My nie tylko kręciliśmy film po raz pierwszy, ale i wszystko, co chcieliśmy zrobić na ekranie i co miało zrobić wrażenie na widowni było całkiem nowe. Marzyliśmy o tym, żeby komuś urwało rękę, żeby widać było wybuchy, ale nie mogliśmy się zwrócić do specjalistów od efektów specjalnych, bo najbliżsi byli w Los Angeles. Na Kazika spadł obowiązek wykonania rozmaitych wynalazków filmowych, które by olśniły naszą widownię. To on właśnie stworzył tą straszną breję w kanałach. Nie mówiąc o tym, z jak wielkim sercem odnosił się do aktorów, jak dobrze rozumiał, do czego zmierzamy, jak doskonale współdziałał. Potem, gdy zaczął realizować na Śląsku filmy, odkrył przed nami zupełnie inny świat. Te filmy pokazały nam coś, czego nie wiedzieliśmy. Za to mu jesteśmy szczególnie wdzięczni, bo nikt inny, poza nim, nie potrafiłby wskrzesić na ekranie tego świata.

Rozmowa jest zapisem z konferencji prasowej, zorganizowanej z okazji wręczenia Andrzejowi Wajdzie Diamentowego Lauru Umiejętności i Kompetencji.

Andrzej Wajda, reżyser teatralny i filmowy, scenarzysta, współtwórca Polskiej Szkoły Filmowej, laureat Oskara i Złotego Niedźwiedzia za całokształt twórczości, senator I kadencji, doktor honoris causa wielu uczelni wyższych. Urodził się w Suwałkach w 1926 roku w rodzinie zawodowego wojskowego, ojciec zginął w Katyniu. Do jego najważniejszych filmów należą między innymi: „Pokolenie”, „Kanał”, „Popiół i diament”, „Popioły”, „Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru”, „Dyrygent”, „Katyń”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.