Przed nami następna gorączka złota?

Miners register claims

fot: Wikipedia

Poszukiwacze złota przed urzędem w Dawson, oczekujący na zarejestrowanie działek..

fot: Wikipedia

Kolejne rekordy jakie na giełdach osiągają ceny złota powodują, że na świecie podjęto intensywne poszukiwania nowych złóż tego metalu. Kilka dni temu podano, że największe odkrycia spodziewane są na Alasce w historycznym rejonie rzeki Jukon i Klondike oraz ich dopływów.


Od czasów historycznej „gorączki złota” uważano, że złoża te zostały wyczerpane, gdyż wszystko co było do znalezienia już wydobyto. Jedynie warto było sięgnąć do niezapomnianych opowiadań Jacka Londona, który w sposób barwny opisał w nich przygody tamtejszych poszukiwaczy złota. Tymczasem ostatnie kanadyjskie sprawozdania mówią o rewelacyjnych wynikach. Po to, aby je lepiej docenić trzeba przypomnieć na czym polegała tu dawna jego eksploatacja.


Skarby Sezamu

Odkrycie złóż złota na Alasce następowało stopniowo. Pierwszym zwiastunem było znalezienie rozsypiskowego złoża na południowym wybrzeżu pogranicze Kanady z Alaską. Dokonał tego w 1880 roku francuski inżynier Juneau. Powstała od jego nazwiska miejscowość jest stolicą Alaski.


Na jednej z pobliskich wysp fiordowego wybrzeża odkryto kwarcową żyłę złota. Najpierw wybierano ją odkrywkowo, potem podziemnie do głębokości 630 m.. W 1917 roku zatopił ją sztorm oceaniczny. Z żyły tej wydobyto 237 ton złota. Był to sygnał dla poszukiwaczy, że należy penetrować pobliskie góry. W 1886 roku doszli oni do środkowego odcinka Jukonu, głównej rzeki płynącej wzdłuż półwyspu w kierunku Cieśniny Beringa. Tutaj nad jej prawobrzeżnym dopływem Klondike odkryto duży obszar złotonośny.


Początkowo usiłowano utrzymać to wszystko w tajemnicy. W połowie lipca 1897 rzeka Jukon stała się na tyle żeglowna, że mogły przepłynąć nią statki towarowe. Do San Francisco z ładunkiem złota dotarł „Excelsior”, a do Seattle „Portland”. Wartość ich ładunków liczona była w milionach dolarów. Uncja złota kosztowała 16 dolarów, czyli ponad sto razy mniej niż obecnie. Miesięczny zarobek dokera wynosił 80 dolarów. Z całej Ameryki na północ ruszyły tłumy ludzi żądnych wzbogacenia się. Było to o tyle naturalne, że po głębokim kryzysie tysiące ludzi straciło majątki, a wielu z nich było bezrobotnych. W kierunku Klondike ruszyło około 100 tysięcy ludzi. Jak się ocenia do celu dotarło dużo mniej niż połowa. Warunki podróży były tragiczne. Dwa szlaki były równie zabójcze. Oba prowadziły z najbliższego portu Skagway. Droga lądowa liczyła sobie ponad 400 km i w miesiącach letnich stanowiła jedno wielkie rozlewisko błota. W zimie zaś temperatura w nocy spadała do minus 65 stopni dziesiątkując śmiałków. Droga rzeczna była dużo wygodniejsza, ale też pełna zasadzek w postaci progów, wodospadów i szalejących huraganów.


Na miejscu okazało się, że jedyną wymienialną walutą jest złoto. Choroby, brak żywności i pionierskie warunki pracy dopełniały dalszego spustoszenia wśród poszukiwaczy. Działki wyznaczano wzdłuż potoków będących dopływami Klondike. Każdą z nich jak pisze Jack London nazywano „Skarbami sezamu”. Do legendy przeszły bogate tereny nad rzeką Bonanza Creek. W okresie eksploatacji prowadzonej przy pomocy kilofa, łopaty i sita wydobyto tu około 400 ton złota. Koniec tej „złotej epopei” nastąpił z dwóch powodów. Pierwszym było przejęcie dalszego wydobycia przez wielkie koncerny, które zastosowały tu ciężki sprzęt w postaci koparek, ładowarek, kruszarek i mechanicznych płuczek. Drugim było odkrycie rozsypiskowych złóż złota w dużo lepszym klimacie nad Morzem Beringa w miejscowości Nome. Po wydobyciu reszty złota, wielkie koncerny na początku minionego wieku też wycofały się z Alaski.


Złoto Czukczów

Po drugiej stronie Cieśniny Beringa znajduje się Półwysep Czukocki należący już do Rosji. Podobna do Alaski budowa geologiczna powoduje, że tu też trwa intensywne wydobycie złota. Nizinny i bagnisty teren w sezonie letnim uniemożliwia tu prowadzenie robót górniczych. W zimie śnieżna pustynia niczym nie różni się od Alaski. Tu jednak ludzie są jakby inni. Do miejscowości Pewek można dostać się samolotem. Dalej trzeba jechać samochodem. Są one przystosowane do pokonywania zimowych trudów. Napęd na cztery koła. Ogrzewana kabina. Zapasy żywności na przetrwanie. Trasa po śladach poprzedniego samochodu lub na kierunek wskazany przez GPS. Każdy musi być przygotowany, że na trasie liczącej 320 km będzie zmuszony szukać pomocy. Jeszcze się nie zdarzyło, aby jadący samochód widząc jakąś awarię nie zatrzymał się i nie udzielił pomocy. Jest to podstawowym warunkiem przetrwania w ekstremalnych warunkach klimatycznych. W pomieszczeniach mieszkalnych, biurowych nie ma zupełnie zamków, do każdego pokoju można wejść, i nic nie ginie. Panuje wspólna życzliwość i zrozumienie, że każdy z nich może znaleźć się w trudnej sytuacji i wsparcie kompana może nawet uratować mu życie. Powoduje to, że żyje się tu zupełnie innymi prawami niż w wielkich miastach świata i Rosji.


Na terenie tym istnieje kilka kopalń zatrudniających średnio po około 250 osób. Każda z kopalń jest przedsiębiorstwem samowystarczalnym. Ma swoje zapasy żywności, warsztaty naprawcze, mieszkania i wszystko to, co potrzebne do życia. Wybierany pokład piasków złotonośnych zawiera do 2,5 grama złota na tonę urobku, choć zdarzają się też koncentracje dużo bogatsze. Występuje on na granicy wiecznej zmarzliny na głębokości około 50 m. Roboty dostosowane są do dwóch pór roku. W zimie wydobywa się zamarznięty urobek chodnikami rozmywanymi gorącą wodą. Składa się go na hałdę. Podczas trzymiesięcznej pory letniej wyrobiska są gwałtownie zatapiane. Wtedy na powierzchni przemywa się wydobyty urobek odzyskując przeciętnie około 600 kg złota z kopalni...


Po cenach giełdowych odkupuje je Bank Rosji.


Zimą wraca się do drążenia kolejnych chodników. Są one prowadzone obok wypełnionych teraz lodem starych wyrobisk, które gwarantują utrzymanie stropu.


Złota Kawa

Obszar o tej nazwie leży w górnym biegu rzeki Jukon po stronie kanadyjskiej około 130 kilometrów na południe od Dawson, które stanowiło centrum „gorączki złota’ w czasie przełomu XIX i XX wieku. Jest to teren skalisty i porośnięty tylko mchami, przez który toczy swoje burzliwe wody Jukatan. Ułatwiło to wielce poszukiwania żył kwarcowych ze złotem, które przecinają stary gnejsowo-granitowy górotwór.


Ogłoszone przez firmę w marcu i sierpniu tego roku sprawozdania z prowadzonych prac poszukiwawczych budzą podziw i uznanie dla ich precyzji, wszechstronności zastosowanych metod.


Badania prowadzono na działce o powierzchni ok. 100 km, na którym pierwszy pozytywny otwór badawczy nosił nazwę kawa. Ponieważ kolejne badania przynosiły podobne wyniki cały projekt nazwano „złotą kawą”. W rejonie koncentracji występowania złota wykonano kilkadziesiąt otworów wiertniczych, dokładnie skartowano go z dokładnością do jednego metra i wykopano kilka kilometrów głębokich rowów badawczych. Analizie chemicznej poddano kilka tysięcy prób. Wszystko to przyniosło nadspodziewane rezultaty.


Wyznaczono dokładną geometrię kilkunastu prawie pionowych żył kwarcowych z zawartością złota. Odwiercono otwory przecinające poprzecznie na różnych głębokościach. Zawartość złota w jednej z 4-metrowej grubości żył kwarcowej wynosiła przeciętnie 76 gram na tonę. Inne bogate w złoto interwały mieściły się w granicach od jednego do kilku metrów o zawartości złota od jednego do 34 gram na tonę. Przezornie nic nie mówi się o ewentualnych zasobach tego terenu, ale jest prawie pewne, że do głębokości ok. 100 m będą one liczone przynajmniej w setkach ton. W pobliżu złoża zbudowano już osiedle oraz pas startowy dla samolotów. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wkrótce ruszy jego eksploatacja.


Po co nam złoto?
Idź złoto do złota, my Polacy kochamy się w żelazie. Tak miał powiedzieć polski poseł do niemieckiego cesarza rzucając do jego skrzyni ze skarbami swój złoty pierścień. Ta dumna tradycja przetrwała po dzień dzisiejszy. Polacy nie cenią złota. Bilans Zasobów Kopalin 2010 opracowany przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie w rozdziale dotyczącym złota przedstawia tylko krótką jego historię odnotowując sceptycznie, że nie ma żadnych szans na wznowienie jego eksploatacji. Nie zauważa jednak i nie interesuje się tym, że KGHM odzyskuje „przymusowo” około jednej tony tego kruszcu. Gdyby zechciał mogłoby być tego znacznie więcej, ale wiadomo, że Polacy kochają się w żelazie. To po co im złoto? Trzeba to zmienić. Nie można wiecznie trzymać się dawnej legendy, która nie ma już żadnego znaczenia. Trzeba na wzór kanadyjski przebadać rejony dawnej jego eksploatacji w Sudetach. Być może uzyska się podobnie rewelacyjne wyniki jak na Alasce.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Państwowy gigant rozmawia z bankami o zasadach restrukturyzacji zadłużenia spółki

Grupa Azoty podpisała z kilkoma bankami wstępne kluczowe warunki restrukturyzacji zadłużenia spółki; m.in. wydłużono ostateczny termin spłaty finansowania do końca 2030 r. oraz ustalono karencję w spłacie rat do końca czerwca 2027 r. - poinformowała Grupa Azoty w komunikacie giełdowym.

Za oceanem giełdy wzrosły

Indeksy w USA zwyżkowały na koniec sesji w poniedziałek, a S&P 500 i Nasdaq ustanowiły nowe historyczne rekordy. Analitycy wskazują, że na obawami o geopolitykę przeważają oczekiwania dotyczące wzrostu spółek z sektora AI.

Miliard złotych z EBI na rozwój sztucznej inteligencji

Allegro uzyskało finansowanie z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w wysokości 1 mld zł na rozwój sztucznej inteligencji - poinformowała w poniedziałek platforma. Środki mają być przeznaczone m.in. na stworzenie centrum modeli uczenia maszynowego.

Zielonka: Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem

Warunki w przemyśle wciąż nie napawają optymizmem - ocenił główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka. Jego zdaniem, polska gospodarka utknęła w fazie słabego wzrostu przy podwyższonej inflacji kosztowej.