Przed milionami lat węgiel był zielony

Las KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Polska zajmuje w tym europejskim bilansie lasów niebagatelne miejsce, bo 1/3 powierzchni naszego kraju to lasy, rosnące na 9 mln ha.

fot: Kajetan Berezowski

W połowie czerwca odbyła się w Oslo VI Konferencja Ministerialna ds. ochrony lasów w Europie. „Impreza” najwyraźniej była bardzo niewygodna dla lobbystów unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego, bo raport opublikowany z tej okazji doczekał się w mediach jedynie kilkuzdaniowych streszczeń. I nie dziwi mnie to, gdyż uzmysławia nam, że alarm, który podnoszą apostołowie tak zwanej zielonej energii, jest fałszem, a siły przyrody w zwalczaniu emisji CO2 nie przeskoczy żaden projekt czy pakiet klimatyczny wymyślony przez człowieka.


Europejskie lasy, których łączna powierzchnia wynosi 1,02 mld ha, od 20 lat rozrastają się każdego roku o 0,9 mln ha i obecnie stanowią 25 proc. zasobów leśnych na naszym globie. Jest to niezwykle pocieszająca wiadomość, zważywszy najnowsze regulacje prawne w Brazylii, pozwalające rolnikom uprawiającym kukurydzę – głównie do celów energetycznych – wyciąć 30-metrowy pas lasów tropikalnych przylegających do ich pól.


Polska zajmuje w tym europejskim bilansie lasów (w który wliczono również zasoby Rosji) niebagatelne miejsce, bo 1/3 powierzchni naszego kraju to lasy, rosnące na 9 mln ha. Mamy więc swój udział w naturalnej walce z emisją CO2, gdyż - jak podaje wspomniany raport o kondycji lasów europejskich - pochłaniały one od roku 2005 do 2010 ponad 870 mln t CO2 rocznie.


I na tym kończą się dobre wiadomości dla Polski, bo nasz kraj nie zarobił ani centa na tym, że ma w swoich granicach tak potężnego pochłaniacza groźnego ponoć gazu cieplarnianego… Dlaczego?


Odpowiedź na to pytanie jest bardzo skomplikowana, więc podam jedynie przyczynę, a jest nią „nieprawidłowy” stan własności naszych lasów, które są… PAŃSTWOWE! I z tego właśnie powodu nie mogą brać udziału w bilansie emisji CO2 i handlu nimi, gdyż prawo to ustanowiono tylko dla lasów PRYWATNYCH!


Ale to jeszcze nie koniec bezprawia w szacie regulacji prawnych UE. Otóż prawo do sprzedaży walorów redukcyjnych lasów rosnących na obszarze Polski mają tylko zagraniczni właściciele tychże zasobów, a nie obywatele naszego kraju. Polscy obywatele w ogóle nie mają do tego prawa, nawet jeśli są właścicielami lasów w innych krajach UE!!


Czy ktoś rozumie tę regulację prawną naszych oświeconych braci z UE? Hołdujących zasadzie sprawiedliwości i równości wszystkich członków Unii… Bo ja, dopóki myślę według zasad logiki, NIE rozumiem, ale jeśli przejdę na tor myślenia lobbystów i neoliberalnych doktrynerów - to TAK, rozumiem jak najbardziej. Każdy chwyt jest przecież dozwolony w stosunkach międzyludzkich, jeśli doktryna zakłada, że państwo ma ograniczyć swoją rolę do funkcji nocnego stróża. Można wtedy w biały dzień „ustanowić demokratycznie” każdą irracjonalną bzdurę, pozwalającą na bezkarne sięganie po dobra sąsiada, albo ustanowić takie prawo, które nie pozwoli mu z jego własnych dóbr korzystać – jak pokazuje powyższy przykład.


Według specjalistów każdy hektar lasu pochłania rocznie średnio około 16 t dwutlenku węgla, a UE płaci za tonę pochłoniętego CO2 określoną sumę pieniędzy - obecnie ok. 3 euro, choć było znacznie lepiej, bo wartość pochłoniętej przez las tony CO2 wyceniano na 30 euro.


Na dodatek rachunek był bardzo prosty i nie wymagał pracy armii rachmistrzów, jako że (na przykładzie polskim) pomnożenie:


9 000 000 ha x 16 t CO2 x 3 euro daje nam 432 mln euro rocznie - tylko za zdolności redukcyjne naszych lasów, a rachunek ten wykona bez trudności każdy użytkownik kalkulatora.… Nawet jeśli odejmiemy od tej kwoty połowę na zbilansowanie krajowej emisji CO2, to i tak nadwyżka zdolności redukcyjnych polskich lasów w walce z emisją dwutlenku węgla warta jest ponad 200 mln euro rocznie!


Zbyt proste? No właśnie, do tego zbyt korzystne dla tych, na których chce się głównie zarabiać i to pod każdym pretekstem. A takim świetnym, bo dogmatycznym, na dodatek mocno osadzonym w kanonie poprawności politycznej jest właśnie walka z globalnym ociepleniem (choć od pewnego czasu hasło to funkcjonuje w wersji: GLOBALNE OCIEPLENIE = GLOBALNE OSZUSTWO).


Czy powyższy przykład nie potwierdza w rozpaczliwej jaskrawości opinii prof. Krzysztofa Żmijewskiego, który regulacje unijnego pakietu klimatycznego ocenił jako narzędzie do handlu emisjami, a nie do ochrony klimatu?


Cytuję jeszcze raz jego słowa: „(…) rzeczywiste cele pakietu klimatyczno-energetycznego to maksymalizacja ceny uprawnień do emisji wraz z maksymalizacją obrotu tymi uprawnieniami – szczególnie wtórnego. Realizacja tego celu prowadzi m.in. do znacznego wzrostu kosztu systemu handlu emisjami dla gospodarek, a zwłaszcza dla tych, które są silnie nawęglone”. Nic dodać, nic ująć.


Tylko dlaczego nasz rząd nie zrobił z tej sprawy, tak jaskrawo łamiącej kanony współżycia zrzeszonych w Unii państw, celu priorytetowego swej prezydencji? Nasi politycy w odpowiedzi na to pytanie bąkają coś o zasadzie nierealizowania własnych celów w okresie sprawowania prezydencji. Kto zatem ma zadbać o żywotne interesy naszego społeczeństwa? Ulica?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Żółta rewolucja na torach GZM. Koniec ery czerwonych tramwajów nie wszystkim się podoba

W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jeżdżą żółte autobusy, więc będą także żółte tramwaje i pociągi Metrokolei. Władze GZM tłumaczą, że chodzi o spójną identyfikację wizualną transportu miejskiego. Ten pomysł nie podoba się jednak w Klubie Miłośników Transportu Miejskiego w Chorzowie Batorym. Jego członkowie podkreślają, że czerwone tramwaje to fragment historii, lokalnej tożsamości i codziennego krajobrazu wielu miast regionu.

Uważaj, teraz na zakupach w Chinach możesz stracić podwójnie

Trzy euro od przesyłki z Chin, naliczane od każdej pozycji towarowej, nie wróci do kupującego, jeśli postanowi on odesłać produkty - czytamy we wtorkowej "Rzeczpospolitej". Dlatego nie dziwi dwucyfrowy spadek liczby paczek z Chin.

Nową windą pod ziemię. W Zabrzu zakończono ważną inwestycję

Zwiedzający Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu będą mogli zjechać pod ziemię nową windą Szybu Wilhelmina.

Bytom modernizuje ciepłownictwo. Nowa sieć, automatyka i monitoring

Stara i nieefektywna sieć ciepłownicza przy ul. Kilara w Bytomiu wkrótce zostanie gruntownie przebudowana – informują w bytomskim magistracie. Przestarzały rurociąg zostanie zdemontowany, a nowa sieć będzie ułożona pod ziemią. Przebudowana zostanie tam także komora ciepłownicza.