Przed konferencją w Kopenhadze: Amerykanie się spóźniają
-Mamy więc wiele otwartych pytań, jak będą wyglądały te krótkoterminowe zobowiązania na konferencji w Kopenhadze. Patrząc w perspektywie długoterminowej, jestem pewien, że w polityce USA dokonuje się zmiana nastawienia, widoczna nawet w amerykańskim przemyśle i technologii. Jeśli Amerykanie w coś się angażują, zawsze chcą być numerem jeden, rzeczywiście konkurują z Europą w dziedzinie technologii – podkreśla Jo Leinen wskazując na dwie kwestie mogące blokować międzynarodowe porozumienie.
- Jedną z nich są konkretne zobowiązania krajów uprzemysłowionych w zakresie redukcji CO2. Jak sądzę, kraje rozwijające się i gospodarki wschodzące chciałyby się przekonać, że świat uprzemysłowiony, który od dwustu lat obciąża atmosferę spalinami, podjął konkretne i wiążące zobowiązania. Druga blokująca kwestia to finansowanie adaptacji do zmian klimatu i łagodzenia ich skutków w krajach rozwijających się. W ten sposób Europa, USA i Japonia muszą przedstawić konkretne propozycje, ile pieniędzy będą mogły przekazać krajom rozwijającym się w zamian za to, że te zgodzą się na taki sam kompromis w sprawie światowego porozumienia. - twierdzi niemiecki poseł Europarlamentu.
UE – jak podkreśla Leinen - jest jak dotąd jedynym aktorem na świecie, proponującym konkretne cele w zakresie redukcji emisji CO2 oraz mechanizmy finansowe mające pomóc krajom rozwijającym się.
- Propozycje Rady Europejskiej są niewystarczające, zbyt słabe i wydaje mi się, że zbyt nieśmiałe.Musimy mocniej zaangażować się w Kopenhadze, by spełnić prawdziwy akt solidarności między światem bogatym i biednym! - apeluje eurodeputowany.