Przeciw nowej elektrowni i kopalni węgla brunatnego
fot: Dziennik Łódzki
Plany budowy kopalni węgla brunatnego w Rogoźnie mieszkańcy witają protestem i gwizdami: nikt nie wierzy w zapewnienia o przyszłej rekultywacji terenu
fot: Dziennik Łódzki
Czarna legenda o polskim górnictwie i jego niszczących skutkach cywilizacyjnych, ekonomicznych i ekologicznych jest nadal silnie zakorzeniona w społeczeństwie. Dała ona o sobie znać w niedzielnym referendum, jakie było przeprowadzone w gminie Brody, w której zalega złoże węgla brunatnego Gubin. Jak doniosły media przy frekwencji 53 proc., za budową kopalni i elektrowni wypowiedziało się 503 osoby, a przeciwko 951.
Powstaje pytanie, w jaki sposób inwestorzy wyminą wyniki niekorzystnego dla nich referendum? I czy w ogóle jest to możliwe? Podobne referendum ma się wkrótce odbyć w gminie Mosty, na terenie, której znajduje się część tego złoża. Nie przesądzając z góry wyniku można jednak spodziewać się, że będzie ono powtórką stanowiska, jakie zajęli w tej sprawie mieszkańcy Brodów.
Oferta założonego przez kopalnie Konin i Eneę Przedsiębiorstwa Wydobywczego przewiduje, że w wyniku tej inwestycji wartości ok. 20 mld zł, nastąpi zwiększenie dochodów gminy w skali ok. 25 mln zł oraz zapewnia się pełne zatrudnienie w tym regionie kraju. Wydaje się, że mieszkańcy uważają, że argumenty ekonomiczne są chwytem tylko propagandowym, a wszelkie konsekwencje negatywne tej inwestycji skupią się na nich. Nikogo, jak widać, nie interesuje fakt, że wspomniana czarna legenda polskiego górnictwa upowszechniana przez środowiska ekologiczne, nie ma nic wspólnego z prawdą.
Jest to wielce zastanawiająca okoliczność w kontekście konieczności uruchomienia nowych elektrowni w Polsce. Szanując wolę lokalnych społeczności nie sposób krytycznie odnieść się do organizacji górniczych, które mając po swojej stronie wszystkie racje ekonomiczne, społeczne, a nawet ekologiczne przegrywają jednak w starciu z krzykliwym oraz bardzo popularnym lobby ekologicznym.