Prywatyzacja 2009-2010 - chemia
fot: arc zap/sławomir kłak
Projekt zgazowania węgla umożliwić ma realizację dywersyfikacji surowcowej opartej na wykorzystaniu krajowych zasobów węgla
fot: arc zap/sławomir kłak
Przyjęty we wtorek przez rząd zaktualizowany \"Plan prywatyzacji na lata 2008-2011\" zakłada przychody z prywatyzacji w wysokości 36,7 mld zł do końca 2010 roku. Zwiększone przychody są potrzebne ze względu na sytuację budżetową.
Zarówno zarządom, jak i większości związków zawodowych chemicznych spółek zależy na tym, aby prywatyzacja pozwoliła sfinansować inwestycje i osiągnąć lepszą pozycję na rynku międzynarodowym; jednak niektórzy związkowcy są zaniepokojeni rządowymi planami - wynika z komentarzy, jakie zebrała PAP.
Należąca do Skarbu Państwa Nafta Polska została upoważniona do zbycia 36,68 proc. kapitału zakładowego SP w spółce Ciech SA. Spółka zaprosiła też do negocjacji oferentów chętnych na zakup łącznych udziałów SP i Nafty Polskiej w Zakładach Azotowych w Tarnowie-Mościcach SA (52,56 proc.) oraz w Zakładach Azotowych Kędzierzyn-Koźle, ZAK SA (86,28 proc.). Nafta Polska czeka na zgłoszenia do 10 września.
Wszystkie trzy przedsiębiorstwa tworzą tzw. Wielką Syntezę Chemiczną. Resort skarbu dzięki sprzedaży kontrolowanych przez siebie akcji tych trzech zakładów chemicznych chce doprowadzić do ich konsolidacji.
- Prywatyzacja to szansa dla Grupy Ciech. Pozyskanie długoterminowego inwestora wzmocni pozycję Ciechu jako lidera polskiego rynku chemicznego, umożliwi dokończenie prowadzonych inwestycji oraz dalszą rozbudowę i stabilny rozwój grupy. Zaangażowanie finansowe inwestora w ramach prywatyzacji pozwoliłoby także na podniesienie kapitału i obniżenie zadłużenia spółki - powiedział w poniedziałek prezes Ciechu Ryszard Kunicki.
- Konsolidacja i prywatyzacja spółek Wielkiej Syntezy Chemicznej jest szansą na ich dalszy, stabilny rozwój - ocenił prezes Zakładów Azotowych w Tarnowie (ZAT) Jerzy Marciniak. Jak zauważył, polskie firmy chemiczne konkurują na globalnym rynku z wielokrotnie większymi podmiotami, dlatego szansą dla nich będzie konsolidacja i włączenie w struktury dużych i silnych kapitałowo graczy.
- Prywatyzacja firm, które nie mają strategicznego znaczenia dla państwa, a takim są zakłady WSCh, to naturalny proces, którego początkiem jest komercjalizacja - powiedział Marciniak. Przypomniał, że Azoty Tarnów mają program inwestycyjny, który do 2012 roku jest częściowo finansowany środkami pozyskanymi z emisji akcji na GPW. - Myśląc poważnie o przyszłości, powinniśmy znaleźć inwestora, który będzie gwarantem realizacji kolejnych inwestycji - podkreślił.
Wiceprzewodniczący \"Solidarności\" w tarnowskich Azotach Zbigniew Wróbel poinformował, że związkowcy oczekują przede wszystkim od Skarbu Państwa, że na nowego właściciela spółki zostanie wybrany wiarygodny inwestor, który przedstawi pakiet inwestycyjny zapewniający rozwój na następne dziesięciolecia. - Jesteśmy przeciwnikami prywatyzacji dla prywatyzacji. Nas interesują pieniądze na inwestycje, rozwój firmy i przyrost miejsc pracy - powiedział Wróbel. - Jeśli ma dojść do sprzedaży, to będziemy mocno akcentować pakiet inwestycyjny, a pakiet socjalny jest sprawą wtórną - dodał.
Plany prywatyzacyjne budzą niepokój związkowców Zakładów Azotowych Kędzierzyn-Koźle (ZAK SA).
- W tej sprawie praktycznie nie ma żadnego dialogu. Nikt nie próbuje nam nic wyjaśnić ani w jakiś sposób uspokoić. Wcześniej zachęcano nas do wejścia nie giełdę, później tę koncepcję jednym postanowieniem wymazano z historii ZAK. Podejrzewamy, że jak tak dalej pójdzie, to na giełdzie w ogóle nie zaistniejemy - powiedział szef Solidarności w Zakładach Azotowych Kędzierzyn, Krzysztof Skrzypczak.
Dodał, że związkowcy nie będą podejmować żadnych kroków co najmniej do momentu otwarcia kopert z propozycjami potencjalnych inwestorów. - 15 września zostaną otwarte koperty, Nafta Polska zdecyduje, kto przejdzie do drugiej tury - czyli sprzedania całego pakietu. W tym momencie przekreślamy już giełdę - bo jeśli kupuje się coś, to nie po to, żeby to później rozprzedawać - ocenił szef Solidarności w ZAK.
Wśród informacji, jakie docierają do pracowników kędzierzyńskich Azotów, jest taka, że oferta sprzedaży akcji jednemu inwestorowi wzbudziła duże zainteresowanie. - Podobno kolejki się ustawiają po te trzy firmy - Ciech, Tarnów i Kędzierzyn. My mamy do tego nieco inne podejście. Pieniędzy na rynku nie ma tyle, żeby ktoś miał się rzucić na te firmy. Na razie czekamy, bo do końca nie wiemy, jak będzie. Jesteśmy na pewno za tym, żeby ten proces prywatyzacji wreszcie się zakończył. Dwa razy negocjowaliśmy już pakiet socjalny, a podobno do trzech razy sztuka - podsumował Skrzypczak.
Jak powiedział rzecznik Zakładów Chemicznych Police Rafał Kuźmiczonek, w ocenie zarządu spółki wybór kierunku prywatyzacji będzie jedną z najważniejszych decyzji w jej historii; określi ona bowiem pozycję konkurencyjną firmy na rynku nawozowym. Zauważył, że prywatyzacja zbiegnie się z realizowanym obecnie programem restrukturyzacji spółki. - Chodzi o to, żeby wzmocnić pozycję rynkową Polic, rozszerzyć paletę produktową w segmencie nawozów azotowych oraz rozwinąć sieć dystrybucji w Europie - powiedział.
- Kluczowe znaczenie ma fakt, że produkcja Polic bazuje całkowicie na importowanych surowcach. Stąd należy rozpatrywać warianty (prywatyzacji - przyp. red.) pozwalające na stabilizację warunków dostaw - dodał Kuźmiczonek. Poinformował, że zarząd przygotowuje aktualnie najlepszy scenariusz prywatyzacji i stabilizacji finansów spółki. Po pierwszym kwartale 2009 r. wynik netto \"Polic\" zamknął się stratą 175 mln zł. Na złe wyniki spółki złożył się m.in. niski popyt na nawozy na rynkach światowych oraz wzrost ceny surowców.
Jak powiedział przewodniczący zakładowej \"Solidarności 80\" Roman Bąk, prywatyzacja Polic - która jest konsekwencją wejścia spółki na giełdę - nie jest niespodzianką. Podkreślił, że postawa związków będzie zależeć od potencjalnych inwestorów. - Jeśli będą z nami poważnie rozmawiać i zostanie wynegocjowany pakiet socjalny, nie będzie strachu - dodał. Bąk uważa, że poważniejszym problemem jest przetrwanie firmy w dobrej kondycji do momentu prywatyzacji.
Firma stara się o pożyczkę 190 mln zł, ale bank, który ma jej udzielić, zażyczył sobie niezależnego audytu. Audyt skończy się w połowie sierpnia. Decyzje w sprawie kredytu mają zapaść na przełomie sierpnia i września.
Związkowcy z Zakładów Azotowych \"Puławy\" SA
uważają natomiast, że państwo powinno zachować kontrolny pakiet akcji spółki.
Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w ZA Puławy Sławomir Wręga powiedział, że zapowiedzi prywatyzacji jak na razie są zbyt ogólne i związkowcy oczekują szczegółowych informacji na ten temat. - Nie wiadomo jeszcze, ile i komu chcą sprzedać, i jak konkretnie ta prywatyzacja miałaby być przeprowadzana - zaznaczył Wręga.
Podkreślił jednak, że państwo powinno zachować taki pakiet akcji, który zapewni mu kontrolę nad przedsiębiorstwem. - Taki pakiet akcji powinno sobie zachować w sposób trwały. To przedsiębiorstwo ma bardzo duży wpływ m.in. na rozwój nie tylko miasta, ale całego regionu - powiedział Wręga.
Zarząd spółki nie komentuje planów rządu. - To są decyzje właściciela spółki i nie będziemy ich komentować - powiedział rzecznik prasowy puławskich Azotów Grzegorz Kulik.