Protesty stoczniowców i kolejarzy w stolicy
Demonstrację kolejarzy organizuje Federacja Związków Zawodowych Pracowników PKP, Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ „Solidarność\" oraz Konfederacja Kolejowych Związków Zawodowych. Związkowcy domagają się by rząd wspomógł kolej (szczególnie przewozy towarowe) i zapobiegł grupowym zwolnieniom.
Sprzed zlokalizowanego także w Pałacu Kultury i Nauki Muzeum Techniki związkowcy mają przejść przed gmach Ministerstwa Infrastruktury przy ul. Chałubińskiego.
O 17 miejsce kolejarzy pod PKiN zajmą związkowcy ze Stoczni Gdańsk. Zanim jednak stoczniowcy wyruszyli na Warszawę, zdecydowali się jeszcze po drodze załatwić kilka spraw. Kilkadziesiąt osób pikietowało rano przed gdańskim sądem, gdzie odbywała się rozprawa jednego ze stoczniowców o… zniszczenie kłódki na bramie stoczniowej (wartość szkody - 10 zł).
Chodzi o wydarzenia z jesieni zeszłego roku. Pracownicy stoczni gdańskiej przecięli kłódkę na historycznej bramie nr 2 i - wbrew zakazowi zarządu - wyprowadzili z terenu stoczni gdańskiej wózek elektryczny. Na wiecu byli obecni Jarosław Kaczyński, Jacek Kurski i Janusz Śniadek. Prezes PiS w pewnym momencie stanął na wyprowadzonym wózku i krzyczał: „Nie podnoście ręki na stocznię, bo to znaczy, że podnosicie rękę na Polaków”.
\"To hańba, to paranoja, to szkalowanie\"
Przecięcie kłódki przez jednego ze stoczniowców - Karola Guzikiewicza - nie spodobało się prezydentowi Gdańska. Paweł Adamowicz postanowił wytoczyć Guzikiewiczowi sprawę za zniszczenie kłódki. Stoczniowcy przybyli dziś pod siedzibę sądu okręgowego w Gdańsku, w którym odbywała się rozprawa. – To hańba, to paranoja, to szkalowanie tego człowieka – krzyczeli przed sądem, argumentując, że sprawa dotyczy przedmiotu wartego kilkanaście złotych.
Okazało się jednak, że prezydent Gdańska odstąpił od ścigania robotnika, który zniszczył kłódkę. – Należało się to Karolowi – komentowali stoczniowcy. Ale decyzja prezydenta w niczym mu nie pomoże. Przed wyjazdem do Warszawy, stoczniowcy pojechali pod ratusz, gdzie protestowali przeciwko prezydentowi.
W Warszawie protest robotników z Gdańska ma ruszyć o godz. 17. Będzie odbywał się przed Salą Kongresową, w której będzie miał miejsce kongres Europejskiej Partii Ludowej. Związkowcy chcą zamanifestować swój sprzeciw wobec decyzji Komisji Europejskiej dotyczących Stoczni Gdańskiej. Mimo, że znalazła ona inwestora, Bruksela wciąż ma uwagi do programu restrukturyzacji.
Pytania KE dotyczą głównie dodatkowej pomocy publicznej, wykorzystania pieniędzy na inwestycje, a także szczegółowego harmonogramu zamykania pochylni. - Jest źle - coraz więcej ludzi jest zwalnianych. Jeśli od nas żąda się zamkniecia pochylni... Co to za stocznia, która nie ma pochylni? - pytają retorycznie związkowcy jadący do Warszawy.
Służby porządkowe szacują, że obie manifestacje mogą zgromadzić nawet 1,5 tys. osób.