Protesty: ekologia tak, religia klimatyczna - nie

fot: ARC

Skutkiem pakietu będzie, twierdzą eksperci, wzrost cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych o 30 proc. a ciepła o 22 proc.

fot: ARC

Z takim hasłem pod Stadionem Narodowym protestować będą 16 listopada związkowcy z Solidarności. Tym protestem chcą zwrócić uwagę delegatów i gości światowego szczytu klimatycznego na problem deprecjonowania węgla "wyłącznie ze względów ideologicznych".

Decyzję o zorganizowaniu protestu podjęła Rada Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność.

- Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami antywęglowej kampanii w Europie. Z jednej strony stoi za tym klimatyczna quasi-religia, głosząca, że zmiany klimatyczne na Ziemi to skutek emisji CO2 powstałego ze spalania paliw kopalnych. Z drugiej antywęglowy "piar" leży w interesie koncernów sprzedających drogie, niewęglowe technologie energetyczne oraz w interesie państw, w których węgiel ma niewielki udział w bilansie energetycznym. W Polsce znakomita większość energii pochodzi z węgla, więc chyba nikogo rozsądnego nie trzeba przekonywać jak szkodliwa dla Polaków jest ta antywęglowa krucjata - mówi Zbigniew Gidziński, ekspert zespołu Komisji Krajowej NSZZ Solidarność ds. polityki klimatyczno-energetycznej.

Ekspert uważa, że szczyt w Warszawie nie przyniesie przełomu w unijnej i światowej polityce klimatycznej.

- To, jak mówią górnicy, "przygotówka", przed szczytem, który odbędzie się w Paryżu w 2015 r. To tam zapadną kluczowe decyzje dotyczące kwestii poziomu ograniczeń emisji w stosunku do tych, które zapisano w protokole w Kioto. Mimo to, a może właśnie dlatego, nie możemy stać biernie z boku i czekać. Musimy bardzo głośno mówić o tym, że energia z węgla jest kluczowa nie tylko dla polskiej, ale również dla europejskiej gospodarki - podkreśla ekspert KK, przypominając, że takie państwa jak USA, Chiny, Indie czy Rosja nie są zainteresowane żadnymi ograniczeniami emisji CO2.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.