Prokuratura zabiega o ponowne aresztowanie byłego dyrektora Halemby
W piątek po południu Kazimierz D., były dyrektor kopalni Halemba, opuścił gliwicki areszt. Jest on jednym z głównych oskarżonych w sprawie katastrofy w tej kopalni, w której w listopadzie 2006 r. zginęło 23 górników.
D. był aresztowany od początku kwietnia tego roku. Wyszedł na wolność po wpłaceniu 150 tys. zł poręczenia majątkowego. Dzień wcześniej z aresztu - także za kaucją wysokości 150 tys. zł - wyszedł główny inżynier wentylacji i kierownik działu wentylacji w \"Halembie\" Marek Z. Obaj są najważniejszymi spośród 27 oskarżonych w sprawie katastrofy i dwoma ostatnimi, którzy byli aresztowani - podał pb.pl, cytując PAP.
Na ich zwolnienie za kaucją zgodził się Sąd Okręgowy w Gliwicach. W czwartek sąd odrzucił wniosek prokuratury, domagającej się wstrzymania decyzji o zwolnieniu obu mężczyzn za kaucją do czasu rozpatrzenia zażalenia w tej sprawie przez sąd apelacyjny.
W sobotę katowicka \"Gazeta Wyborcza\" podała, że prokuratura natychmiast zażaliła się na takie rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego. Rozpatrzenie sprawy przez Sąd Apelacyjny w Katowicach może potrwać kilka tygodni. Zdaniem \"Wyborczej\" prokuratorzy są niemal pewni, że po tym czasie obaj oskarżeni ponownie trafią za kratki.
Na obu oskarżonych ciążą najpoważniejsze zarzuty - sprowadzenia katastrofy, w której w listopadzie 2006 r. po wybuchach metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników. Grozi im do 12 lat więzienia.
Sąd uznał, że materiał dowodowy w tej sprawie został już zgromadzony, więc nie istnieje obawa matactwa. Sąd okręgowy wziął też pod uwagę, że za Marka Z. poręczenie osobiste złożył biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Gerard Bernacki, za b. dyrektora poręczył senator PO z Rybnika Antoni Motyczka.
Po wyjściu na wolność oskarżeni trafili pod dozór policji, mają też zakaz opuszczania kraju.