Prokuratura odmawia wyjawienia nawet wybranych konkluzji z opinii biegłych w sprawie ,,Śląska\"

Kwk slask 2 ARC

fot: ARC

W rejonie zagrożenia na Ruch Śląsk było 38 górników. 29 wyjechało się na powierzchnię o własnych siłach

fot: ARC

Prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, prowadzący śledztwo w sprawie ubiegłorocznej katastrofy w Ruchu ,,Śląsk" kopalni ,,Wujek", zapoznali się już z - otrzymaną przed tygodniem - obszerną opinią ekspertów z Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej na temat jej przyczyn i okoliczności. Prokuratura nie chce jednak ujawnić jakichkolwiek - wybranych nawet - konkluzji z tego dokumentu.

- Treść przedstawionego przez biegłych raportu jest rozległa i złożona. Odnosi się do szeregu dowodów, już zgromadzonych w prowadzonym postępowaniu. Ponieważ jednak może stanowić podstawę odpowiedzialności karnej osób, odpowiedzialnych za stwierdzone w kopalni uchybienia, nawet wybiórcze jej ujawnienie na obecnym etapie śledztwa jest - naszym zdaniem - niecelowe. Mogłoby bowiem zaszkodzić prowadzonemu postępowaniu - wyjaśniła nettg.pl powody tej informacyjnej powściągliwości Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

- Coś więcej być może będę w stanie powiedzieć w połowie października - dodała.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.