Prokuratura oczyści szefów Kompanii Węglowej
Mirosław K., prezes Kompanii Węglowej, oraz jego zastępca Piotr R. zostali zatrzymani w czerwcu. Nakaz wydała prokuratura w Rybniku. Ta akcja wstrząsnęła branżą górniczą, bo odbyła się tuż przed podpisaniem przez wicepremiera Waldemara Pawlaka oficjalnej nominacji Mirosława K. na szefa Kompanii Węglowej.
Śledczy przedstawili prezesom zarzuty działania na szkodę Rybnickiej Spółki Węglowej, którą K. i R. kierowali parę lat wcześniej. Prokuratura zakwestionowała podpisaną przez nich w 2002 r. umowę, na mocy której RSW deklarowała umorzenie 15 mln zł odsetek od wierzytelności wobec Centrali Zbytu Węgla \"Węglozbyt\". Warunkiem była jednak spłata przez Węglozbyt 94 mln zł za odebrany, ale niezapłacony węgiel. Zarząd RSW uznał, że lepiej odzyskać 94 mln zł, niż stracić 109 mln zł.
Prokuratura takie działania oceniła jako niegospodarność. Z naszych informacji wynika, że prokuratorzy nie potrafią jednak znaleźć dowodów ich winy. Okazało się bowiem, że do umorzenia odsetek wobec Węglozbytu nie doszło. Firma nie spełniła warunków umowy i nie spłaciła głównych zobowiązań wobec RSW. A Kompania Węglowa, jako spadkobierca zlikwidowanej spółki węglowej, wystąpiła przeciwko Węglozbytowi do sądu o spłatę zadłużenia. Z tego powodu śledczy zdecydowali w środę o zwrocie 30 tys. zł kaucji, jaką K. i R. wpłacili tuż po zatrzymaniu. Nieoficjalnie wiadomo też, że przed Sylwestrem ich sprawa zostanie umorzona.
- Do czasu podjęcia decyzji nie wypowiadamy się co do dalszych losów tego postępowania - mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Mecenas Andrzej Rajpert, obrońca Mirosława K., twierdzi, że prokuratura od samego początku nie miała żadnych dowodów obciążających prezesów kompanii. - Podejrzewam więc, że ich zatrzymanie mogło być spowodowane próbą storpedowania nominacji K. - mówi mecenas.
Mirosław K. i Piotr R. nadal kierują Kompanią Węglową.