Prokuratorzy rozstrzygną, jakie materiały ze śledztwa udostępnić resortowi gospodarki

Golawski leszek kaj

fot: Kajetan Berezowski

- W dniu dzisiejszym otrzymaliśmy w tej sprawie stosowne pismo. Jeszcze dziś zostanie przygotowana odpowiedź – potwierdził w rozmowie z dziennikarzem portalu nettg.pl Leszek Goławski, rzecznik prokuratury Apelacyjnej w Katowicach

fot: Kajetan Berezowski

Ministerstwo Gospodarki, aby wyrobić sobie pełen ogląd sytuacji związanej z zarzutami prokuratorskimi wobec prezesów Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego oraz innych osób, zwróciło się do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach o wgląd do akt toczącego się śledztwa.

- W dniu dzisiejszym otrzymaliśmy w tej sprawie stosowne pismo. Jeszcze dziś zostanie przygotowana odpowiedź – potwierdził w rozmowie z dziennikarzem portalu nettg.pl Leszek Goławski, rzecznik prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, jaki zakres materiału zostanie ewentualnie przedstawiony do wglądu Ministerstwu Gospodarki.
Jak dowiedzieliśmy się, nie zostały jeszcze podjęte decyzje o środkach zapobiegawczych, które prokuratura może zastosować wobec osób podejrzanych. Mogą to być poręczenie majątkowe, dozór, a także zawieszenie w wykonywaniu funkcji.

Zobacz też: Wicepremier: Decyzje będą stanowcze, ale odpowiedzialne

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.