Prof. Wiesław Blaschke: Można i trzeba uderzyć się w pierś
fot: Jarosław Galusek
Jeżeli elektrowniom narzucona zostanie sprawność 46 proc., to nie uzyska się jej bez węgla wzbogaconego - mówi prof. Wiesław Blaschke
fot: Jarosław Galusek
- Można i trzeba uderzyć się w pierś - mówi prof. Wiesław Blaschke, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa w rozważaniach m. in. o prestiżu górniczego zawodu. Znajdują się one w obszernym wywiadzie pt. ,,Oczernionemu trudno się wybielić", pomieszczonym w najnowszym wydaniu periodyku ,,Nasz Holding".
Dalszy ciąg tego fragmentu wywodu Profesora jest taki: - Dotyczy to szczególnie kadr zarządzających, które, jak wiadomo, w większości rekrutują się z ludzi napływowych, nie zaczadzonych - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - swoistą legendą tego zawodu. Oczywiście, w trudnych czasach, gdy prezesom spółek węglowych brakowało pieniędzy na wypłaty, a banki odmawiały kredytów, mając na gardle nóż związkowych roszczeń, uciekali się w skrajnych przypadkach do rozwiązań na pograniczu, lub nieco poniżej granicy prawa. I choć były to przypadki incydentalne, sposób ich prezentacji w mediach wytworzył obraz feralnej branży i feralnych ludzi z nią związanych. Czasami więc lepiej było ukrywać, że się jest górnikiem. Pamiętamy na przykład, że kiedyś kadra kierownicza chodziła do pracy w stalowych garniturach górniczych, podkreślając w ten sposób przynależność do zawodu górniczego i jego elity. Ten zwyczaj dzisiaj zanikł. Ostatnio byłem na spotkaniach górniczych na Węgrzech, w Słowacji i Czechach i tam nikt nie wstydzi się chodzić w mundurach górniczych, nawet po mieście. Swoją - nie cegiełkę, a raczej ważącą sporo cegłę - dorzucili wielokrotnie związkowcy, a sposób, w jaki domagali się często słusznych, choć nierealistycznych z punktu widzenia ekonomii, żądań, upowszechnił nadmiernie mniemanie o roszczeniowym charakterze środowiska, jego egoistycznych postawach.