Prof. Barczak o decyzji Komisji Europejskiej i kopalni Krupiński
fot: Jarosław Galusek/ARC
- Powstanie tak dużego podmiotu na bazie Kompanii Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego i Węglokosu wiąże się z trudnościami w zarządzaniu - zauważa prof. Andrzej Barczak
fot: Jarosław Galusek/ARC
We wtorek (22 listopada) minister energii Krzysztof Tchórzewski i wiceminiser energii Grzegorz Tobiszowski spotkali się z dziennikarzami, aby rozmawiać m.in. o decyzji Komisji Europejskiej, która notyfikowała plan pomocy publicznej dla polskich kopalń węgla.
Przypomnijmy, jak tę decyzję dla portalu górniczego nettg.pl skomentował tuż po jej ogłoszeniu prof. prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach:
- To wspaniała wiadomość! Wreszcie! Wreszcie Unia Europejska poszła po rozum do głowy! Dlatego, że w wielu innych sprawach Bruksela godziła się już na pomoc publiczną dla Francji, dla Niemiec, dla Hiszpanii... Więc wreszcie poszli po rozum do głowy, bo taka blokada nie była dobra, nie tylko dla nas, ale i dla Europy. To jest bardzo wspaniała wiadomość. O możliwość pomocy publicznej dla górnictwa zabiegaliśmy od wielu lat, ale były blokady. Teraz one znikły – wyjaśnił.
Innym gorącym tematem dla branży jest dziś sprawa kopalni Krupiński i perspektywa przekazania jej do SRK.
Ekonomista skomentował dla nas również ten temat:
- Kopalnia Krupiński nie ma żadnych szans. Przez lata generowała straty i stała się balastem dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Teraz spółka musi się ratować i rozsądnym ruchem jest oddanie tego zakładu do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Na pewno nie jest to pozbywanie się srebra rodowego, bo Krupiński przez lata generował straty. Oczywiście rozumiem chęci ratowania tego zakładu ale tu ekonomia jest bezwzględna. Tym bardziej uważam, że przekazanie do SRK jest dla Krupińskiego "miękkim lądowaniem" - stwierdza ekspert.
Podkreśla, że pozostawienie kopalni w strukturach JSW może skutkować bankructwem spółki.
- To byłaby dramatyczna sytuacja dla wszystkich pracowników JSW. W kontekście Krupińskiego musimy też pamiętać, że załoga ma gwarancję pracy, o czym mówił zarząd, gdy ogłaszał w sierpniu tę decyzję.
- Rozumiem w pełni chęć rozmów na temat przyszłości tej kopalni ale nie wierzę żeby te rozmowy coś dały. Ten ruch w mojej ocenie jest koniecznością i trzeba patrzeć na całą sytuację nie tylko w kontekście Krupińskiego, ale całej Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która zatrudnia kilkanaście tysięcy osób - podsumowuje profesor.