Proces szefa firmy Mard

Przed Sądem Rejonowym w Rudzie Śląskiej rozpoczął się w piątek proces szefa firmy Mard Mariana D., oskarżonego o poświadczenie nieprawdy w dokumentach przy przetargu na likwidację ściany wydobywczej w kopalni Halemba. Oskarżony przyznaje się do winy.

W listopadzie 2006 r., właśnie w czasie wykonywania prac likwidacyjnych ponad tysiąc metrów pod ziemią, w wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników, 15 z nich było pracownikami Mardu.

Według ustaleń śledztwa, aby to jego firma wygrała w przetargu, Marian D. przedstawił przerobione dokumenty – m.in. zaświadczenie z ZUS.

Oskarżony odmówił składania wyjaśnień przed sądem. Sąd odczytał jego wyjaśnienia złożone w czasie śledztwa, w których potwierdził, że dopuścił się tego, co zarzuca mu prokurator. Oskarżony je w piątek podtrzymał.

Jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia obrona domagała się utajnienia rozprawy, powołując się na \"ważny interes oskarżonego\". Zdaniem mec. Wiesława Honorowicza, szukając sensacji media bezzasadnie łączą tę sprawę z katastrofą w kopalni. Wnioskowi obrony sprzeciwił się prokurator Wiesław Kużdżał, który argumentował, że ważny interes społeczny przemawia za tym, aby rozprawa toczyła się jawnie. Sąd ostatecznie odrzucił wniosek obrony.

- Dzisiejsza sprawa nie jest w jakikolwiek sposób związana z katastrofą w kopalni Halemba. Ta sprawa dotyczy uczestnictwa mojego klienta w przetargu - w dodatku nie publicznym, ale wewnętrznym przetargu Kompanii Węglowej na prace w kopalni Halemba - powtórzył po rozprawie Honorowicz w rozmowie z dziennikarzami.

Mecenas przekonywał, że jego klient miał do wyboru albo przedłożyć poświadczające nieprawdę zaświadczanie z ZUS albo zwolnić 140 pracowników i zrobił to pierwsze. - Jest to niewątpliwie czyn zakazany prawem, natomiast sąd będzie oceniał jego stopień społecznego niebezpieczeństwa – dodał adwokat. Henryk D. mimo przyznania się do winy nie wniósł o wyrok bez przeprowadzenia procesu. Nie zasługuje bowiem na karę pozbawienia wolności – mówił jego obrońca.

Do tragedii w rudzkiej kopalni doszło 21 listopada 2006 roku podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 metrów pod ziemią. Z powodu zaniechania - na podstawie fałszywych odczytów - profilaktyki związanej ze zwalczeniem zagrożeń naturalnych, po zapaleniu i wybuchu metanu, w wyrobisku wybuchł też pył węglowy, czyniąc największe spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii.

W ciągle toczącym się głównym wątku śledztwa podejrzanych jest 28 osób, od kilku tygodni także szef Mardu. Prokuratura zarzuciła mu sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia górników i niedopełnienie obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Dwóch podejrzanych - były dyrektor kopalni i główny inżynier wentylacji są ciągle aresztowani. Śledztwo ma się zakończyć do końca czerwca.

W pobocznych wątkach sprawy zapadły już dwa wyroki. 12 marca katowicki sąd skazał na rok więzienia w zawieszeniu byłego nadsztygara z Halemby Franciszka S. za składanie fałszywych zeznań w śledztwie. Wniósł o wymierzenie mu kary bez procesu. Podobnie jak szef Mardu jest też podejrzanym w głównym wątku śledztwa.

Pod koniec marca na dziewięć miesięcy w zawieszeniu oraz grzywnę sąd w Rudzie Śląskiej skazał Ewę K. z firmy Góreks, która - jak wynika z ustaleń śledztwa - brała udział w ustawieniu przetargu, w którym wygrał Mard. Także ona odpowiadała za poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Kobieta już w czasie śledztwa przyznała się do winy i poprosiła o wymierzenie kary bez procesu.

Jak ustalili śledczy, przetarg na likwidację ściany w Halembie był ustawiony w taki sposób, by prace tam prowadziła rudzka firma Mard. Ewa K., choć teoretycznie reprezentowała konkurencyjną spółkę, działała - jak to opisuje prokuratura - w celu uzyskania tego zamówienia przez Mard. Ostatecznie tak właśnie się stało.

Do konkursu poza Mardem i Góreksem przystąpiła też trzecia firma, ale jej ofertę od razu odrzucono, bo nie miała doświadczenia w takich pracach. Także Góreks nie miał wymaganego doświadczenia do prowadzenia prac likwidacyjnych pod ziemią, ale co innego wynikało z przedstawionych dokumentów.

Aby przetarg doszedł do skutku, musiały w nim jednak startować co najmniej dwie firmy. Aby oferta Góreksu nie została odrzucona, Ewa K. przerobiła zaświadczenia z ZUS i urzędu skarbowego. Gdyby Góreks wygrał przetarg i tak musiałby znaleźć podwykonawcę. Byłby nim Mard - wynika z ustaleń śledztwa.

Rozpoczęty w piątek proces Mariana D. prowadzi asesor Adrian Klank. To syn Maksymiliana Klanka - byłego prezesa Kompanii Węglowej, która ma w sprawie status pokrzywdzonej. W opinii rzecznika Sądu Okręgowego w Gliwicach Tomasza Pawlika, nie było przesłanek, by z urzędu wyłączyć Klanka z prowadzenia tej sprawy. Sam sędzia nie złożył takiego wniosku, uznając, że nie ma powodów, by tak postąpić.

- Co innego, gdyby ojciec sędziego był aktualnym prezesem Kompanii Węglowej, ale od lat nie pełni w niej żadnej funkcji. Sam przewodniczący składu orzekającego nie ma nic wspólnego z tą spółką – wyjaśnił sędzia Pawlik.

Zgodnie z procedurą karną sędzia jest z urzędu wyłączony z prowadzenia procesu np. gdy sprawa dotyczy go bezpośrednio. Sędzia jest też wyłączony, gdy istnieje okoliczność, która mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności.

Sędzia Pawlik wyjaśnił, że jeśli strony procesu wcześniej nie wiedziały, że prowadzący proces jest synem byłego prezesa Kompanii, mogą w każdej chwili złożyć wniosek o jego wyłączenie.

Jak ustaliła PAP, Maksymilian Klank, jako szef Związku Pracodawców Górnictwa Węgla Kamiennego podpisał się pod poręczeniem osobistym za aresztowanego b. dyrektora Halemby Kazimierza D. Gliwicka prokuratura zarzuca D., że odpowiadając za bezpieczeństwo i higienę pracy nie dopełnił obowiązków i sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia górników oraz mienia w wielkich rozmiarach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Co czwarty mieszkaniec Katowic rozważa wyprowadzkę na wieś

Aż 25 proc. badanych mieszkańców Katowic deklaruje chęć przeprowadzki na wieś – wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026” przygotowanego przez portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów (IRMiR). Eksperci ostrzegają, że napływ nowych mieszkańców do gmin podmiejskich to nie tylko szansa na rozwój, ale też poważne wyzwanie infrastrukturalne i finansowe dla samorządów.

Kolejne zatrzymania członków grupy zajmującej się nielegalnym składowaniem odpadów

Śląscy policjanci, wspólnie z funkcjonariuszami innych służb, przeprowadzili zakrojoną na szeroką skalę realizację wymierzoną w zorganizowaną przestępczość związaną z nielegalnym gospodarowaniem odpadami. Podczas działań śledczy przeprowadzili 31 przeszukań, zatrzymali 5 osób oraz zabezpieczyli dokumentację, sprzęt elektroniczny i mienie o łącznej wartości ponad 300 tysięcy złotych. Policjanci ustalili też mienie podejrzanych o łącznej wartości przekraczającej 11 milionów zł.

Koleje Śląskie zapraszają na pokład: specjalne i bezpłatne przejazdy Impulsem 2

Nowoczesne Impulsy 2 coraz częściej można spotkać podczas codziennych podróży Kolejami Śląskimi po regionie. Teraz pasażerowie będą mogli bliżej poznać najnowsze pociągi z nowosądeckiego Newagu podczas dwóch specjalnych przejazdów: 20 sierpnia na trasie Katowice – Żarki-Letnisko oraz 25 sierpnia na trasie Katowice – Lubliniec. W niedzielę bezpłatnie będzie można dojechać na Memoriał Kamili Skolimowskiej.

Europa po cichu wraca do węgla? Dokładnie tak. Bo potrafi dobrze liczyć

No może nie cała, ale poszczególne państwa zaczynają się wyłamywać. W ostatnim czasie to Holandia. Tamtejsze elektrownie węglowe produkują prąd intensywniej niż w ostatnich latach. Powód to wysokie ceny gazu spowodowane geopolityką - wojną w Ukrainie i konfliktem na Bliskim Wschodzie, niestabilność OZE oraz rosnący eksport energii.