Procent od serca dla organizacji pożytku publicznego

fot: Andrzej Bęben/ARC

W ramach możliwości przekazania 1 proc. podatku w 2015 roku, czyli za 2014 rok, Polacy wpłacili na konta organizacji pożytku publicznego (OPP) nieco ponad 558 mln zł

fot: Andrzej Bęben/ARC

Suma części należności podatkowej przekazywana przez podatników w ramach 1 proc. jest coraz wyższa. W ubiegłym roku było to 558 mln zł, w tym prawdopodobnie kwota ta przekroczy 600 mln zł. Mechanizm ten powoduje jednak, że spada wartość indywidualnych darowizn. Przed dokonaniem odpisu warto sprawdzić obdarowywany podmiot oraz zweryfikować cel, na jaki zbierane są środki.

- Kwota przekazywana przez Polaków na organizacje pozarządowe za pośrednictwem mechanizmu 1 proc. co roku jest coraz większa - podkreśla Dorota Pieńkowska, prezes Polsko-Amerykańskiego Funduszu Pożyczkowego Inicjatyw Obywatelskich (PAFPIO). - Za 2015 rok wpływy te najprawdopodobniej okażą się wyższe. Być może będzie to nawet przeszło 600 mln zł.

Jak wynika ostatniego podsumowania Ministerstwa Finansów, w ramach możliwości przekazania 1 proc. podatku w 2015 roku, czyli za 2014 rok, Polacy wpłacili na konta organizacji pożytku publicznego (OPP) nieco ponad 558 mln zł. Jak zauważa Dorota Pieńkowska, w Polsce funkcjonuje ponad 8 tys. podmiotów, którym podczas rozliczenia można zapisać część podatku.

- 1 proc. mogą otrzymywać organizacje, które mają status OPP i od ponad dwóch lat prowadzą działalność w tzw. sferze pożytku publicznego - przypomina Pieńkowska. - To szeroki obszar, do którego należą podmioty działające na polu m.in. kultury, ekologii, edukacji, ochrony zdrowia czy pomocy społecznej. Ten wachlarz jest naprawdę bardzo duży.

Przed podjęciem decyzji o przekazaniu 1 proc. warto się zainteresować, co dany podmiot zamierza zrobić z pozyskanymi w ten sposób pieniędzmi: czy będzie leczyć dzieci, kupować karmę dla zwierząt, organizować obozy rehabilitacyjne, a może prowadzić jeszcze inną działalność.

- Warto czytać sprawozdania takich organizacji, a tym, którzy boją się tabelek i cyferek, polecam stronę internetową danej OPP, gdzie powinno być napisane, na jaki cel został przeznaczony otrzymany w ubiegłym roku 1 proc. To krótka informacja, zwięzła, prosta, ale dająca pojęcie o organizacji - radzi prezes PAFPIO. - Jeżeli jest transparentna, nie ma nic do ukrycia, to powinna przynajmniej ogólnie podawać do wiadomości, na co wcześniej przeznaczyła środki z 1 proc.

Dodaje, że dobrze jest także zweryfikować dany podmiot, sprawdzić, czy deklarowaną działalność wykonuje rzetelnie i systematycznie.

Jak informuje resort finansów, w ubiegłym roku 1 procentem najwięcej podatników (niemal ¼) wsparło Fundację Dzieciom "Zdążyć z pomocą". Na drugim miejscu znalazła się Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Słoneczko", a na trzecim - "Avalon".

- Zasadniczo mechanizm ten nie wspiera osób indywidualnych, ale jest tak, że organizacja, która od lat zbiera największe kwoty, czyni to na subkonta, które są przypisane poszczególnym osobom indywidualnym, w tym przypadku dzieciom - zauważa prezes Pieńkowska. - To pewien wybieg formalny, który ma prowadzić do tego, by jak największe środki trafiały na leczenie dzieci. Ale nie do końca jest to zgodne z ideą. Mechanizm ten z założenia miał wspierać sektor organizacji pozarządowych, a nie konkretne osoby.

Jak zauważa Pieńkowska, rozwiązanie to powoduje, że maleje wartość darowizn przekazywanych przez Polaków indywidualnie.

- Wiele osób uważa, że mechanizm zwalnia ich z obowiązku pomocy potrzebującym, chociaż jest to przekazanie środków, które i tak trzeba oddać - podkreśla Dorota Pieńkowska. - Pamiętajmy, że prawdziwą darowizną jest wyjęcie pieniędzy rzeczywiście z własnej kieszeni.

Należący do Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności PAFPIO powstał w 1999 roku i obecnie zajmuje się wspieraniem rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Pomaga głównie organizacjom pozarządowym w zabezpieczeniu koniecznej dla realizacji działań statutowych płynności finansowej. Prowadzi profesjonalne doradztwo i szkolenia, których celem jest doskonalenie działania organizacji oraz procesu zarządzania nimi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Jakie zostały ślady po postindustrialnych zabytkach Bytomia?

Przełom XX i XXI wieku to ogromne zmiany w Bytomiu związane z transformacją gospodarczą. Wiele zakładów przemysłowych, jak: kopalnie, huty, elektrociepłownie oraz inne zakłady produkcyjne zostało zlikwidowanych. Część obiektów bezpowrotnie wyburzono, jednak spora część została zachowana,  jak: EC Szombierki, szyb Krystyna czy budynki po dawnych zakładach Orzeł Biały oraz kopalniach Rozbark i Bolko. 

Bytomskie perełki postindustrialu na znaczkach pocztowych

Elektrociepłownia Szombierki – jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków przemysłowych Górnego Śląska oraz wizerunek najstarszej, nieprzerwanie czynnej bytomskiej kolei wąskotorowej, trafiły na znaczki i pocztówki. Można je już zakupić w sklepie internetowym Poczty Polskiej.