Problem z naszymi przyszłymi emeryturami leży daleko poza wyborem ZUS czy IKE

fot: ARC/Andrzej Bęben

Przyszli emeryci mogą liczyć najwyżej na połowę poborów wobec otrzymywanej wcześniej pensji

fot: ARC/Andrzej Bęben

Po przerwie wywołanej pandemią wraca temat naszych przyszłych emerytur. Połowę lata spędzimy na rozmyślaniach, czy IKE, czy ZUS. Za chwilę trzeba będzie decydować co się stanie dalej z oszczędnościami, które dziś znajdują się w OFE - pisze w poniedziałek, 15 marca, serwis Bussines Insider.

Po przerwie wywołanej pandemią wraca temat naszych przyszłych emerytur. Połowę lata spędzimy na rozmyślaniach, czy IKE, czy ZUS? Co zrobić z oszczędnościami, które dziś znajdują się w OFE, ale za chwile trzeba będzie zdecydować, co się stanie z nimi dalej - czytamy w serwisie.

Jednocześnie wracają też opinie i wypowiedzi osób, które nie wiedzą, jak działa system emerytalny, i w związku z tym boją się, że ten system padnie, zbankrutuje, albo generalnie będzie tak niewydolny, że emerytury będą znikome. Tego akurat bać się nie trzeba, ale to nie znaczy, że nasze emerytury i ich wysokość są całkowicie bezpieczne. Zagrożenie leży jednak w zupełnie innym miejscu - napisano.

Autor analizy twierdzi, że postawiony przed wyborem IKE czy ZUS wybierze zapewne ZUS, ponieważ zakłada, że to tam będzie większa szansa na wyższą emeryturę. Po pierwsze dlatego, że waloryzacja w ZUS zależy od kondycji polskiej gospodarki i tego, jak szybko ona rośnie, a wyniki inwestycji w IKE zależą od koniunktury na polskiej giełdzie. Jest to więc w sumie zakład o to, co będzie rosnąć szybciej: polska gospodarka czy polska giełda.

Po drugie z IKE w ogóle nie będzie żadnej emerytury. Świadczenie emerytalne, to gwarantowane comiesięczne wypłaty dożywotnie. W przypadku IKE w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego uzyskamy po prostu dostęp do całej puli oszczędności, które potem, jeśli tylko pożyjemy odpowiednio długo, po prostu nam się skończą. Emerytura z ZUS się nie skończy - zauważa autor.

Zwraca także uwagę na kwestię podatkową. Emerytury z ZUS mają być opodatkowane, a środki z IKE nie, ale za to przy przelewaniu aktywów z OFE do IKE rząd na początku 2022 r. pobierze sobie opłatę w wysokości 15 proc. wartości tych aktywów.

Wolę podatek później, także dlatego, że być może w tak zwanym międzyczasie ktoś w jakiejś kampanii wyborczej emerytury z podatku zwolni. Z kolei jeśli zgodzę się na natychmiastowe odebranie mi 15 proc. w ramach opłaty, to zapewne nikt mi już tego nigdy nie zwróci. Podatki więc także podpowiadają mi, że ZUS jest lepszy - czytamy.

Z drugiej strony zdecydowanie za IKE przemawia możliwość dziedziczenia pieniędzy zgromadzonych tam na koncie. Ale to tylko jedna zaleta, która oznacza, że łącznie jest 3:1 dla ZUS - oceniono.

Według autora analizy wysokość naszych emerytur będzie ostatecznie zależeć od tempa, w jakim rozwija się polska gospodarka. Szkodzi im więc wszystko to, co ten rozwój spowalnia. I tu wracamy do polityków, tych samych, którzy teoretycznie mogą obciąć wysokość świadczeń emerytom, ale tego akurat nigdy nie zrobią. Mogą za to podejmować decyzje, które będą szkodzić całej gospodarce i w ten sposób spowalniać wzrost PKB - ostrzega Business Insider.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Huta Łabędy wdraża politykę local content

W Hucie Łabędy wdrażana jest polityka local content, która wspiera rozwój krajowego i regionalnego łańcucha dostaw oraz zwiększa odporność działalności spółki

Zatrzymano 50-latka z Mysłowic, który miał 610 tys. sztuk nielegalnych papierosów

Funkcjonariusze Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach i mysłowiccy policjanci wykryli i zabezpieczyli nielegalne wyroby tytoniowe o wartości niemal 700 tys. zł. W związku ze sprawą służby zatrzymały 50-letniego mieszkańca Mysłowic.

Polska szóstą gospodarką Unii Europejskiej w 2025 r.

Polska była w 2025 r. szóstą największą gospodarką Unii Europejskiej pod względem nominalnego PKB. Według danych Eurostatu wartość polskiego produktu krajowego brutto w cenach bieżących wyniosła 922,9 mld euro, co odpowiadało 4,9 proc. łącznego PKB UE - podał Eurostat.

Polska nadal wśród najbardziej emisyjnych gospodarek Europy

Choć tempo redukcji emisji CO2 w Polsce w ostatnich latach wyraźnie przyspieszyło, nasz kraj nadal pozostaje w niechlubnej czołówce najbardziej emisyjnych gospodarek w Europie. Emisyjność produkcji energii elektrycznej wyniosła w 2024 r. 554 kg CO2/MWh, co było drugim najwyższym wynikiem w UE, mimo że od 2021 r. wskaźnik ten spadł już o niemal 22 proc. - wyliczają eksperci Forum Energii.