Prezesi Kompanii chcą obniżenia swoich pensji

Szefowie Kompanii Węglowej są gotowi zrezygnować z przysługujących im w tym roku 6,9 proc. podwyżki! Wszystko po to, aby uspokoić nastroje w kopalniach i dogadać się ze związkowcami. - Trzeba to było zrobić w styczniu, a nie teraz - odpowiadają ci ostatni - podał w czwartek wieczorem portal gazeta.pl.

Kilka tygodni temu okazało się, że od 1 stycznia szefowie spółek węglowych, w tym Kompanii Węglowej, dostali 6,9 proc. podwyżki. Rozpętała się burza, bo w tym samym czasie zwykłym górnikom firma proponowała zaledwie 1,2 proc. podwyżki, czyli 50 zł brutto dla każdego pracownika. Nie pomogły tłumaczenia, że zarząd otrzymał podwyżki z \"automatu\", bo członków zarządów spółek Skarbu Państwa obowiązuje ustawa kominowa (pensja menedżera wynosi maksymalnie sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia; jeżeli rośnie przeciętne wynagrodzenie, rosną też pensje). Nikogo nie przekonał też argument, że w ostatnich latach podwyżki dla członków zarządu były procentowo dużo mniejsze niż podwyżki dla załogi - w zeszłym roku wynagrodzenia górników wzrosły o 15,7 proc., w zarządzie o 3 proc. - napisała katowicka \"Gazeta Wyborcza\".

- Podwyżki dla zarządu, gdy nie ma pieniędzy dla górników, to skandal - grzmieli związkowcy ze wszystkich central, a Sierpień \'80 napisał w tej sprawie nawet list do premiera Donalda Tuska.

Podczas wczorajszego dwugodzinnego strajku ostrzegawczego w kopalniach sprawa wzrostu wynagrodzeń dla zarządu wróciła. - Nam nie chcą dać podwyżek, a sami je dostali - krzyczeli strajkujący górnicy z kopalni Bobrek w Bytomiu.

Tymczasem Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, zadeklarował, że zarząd Kompanii jest gotowy zwrócić się do rady nadzorczej z wnioskiem o obniżenie tegorocznych wynagrodzeń do poziomu, który zostanie wynegocjowany przez związki dla wszystkich górników. Jednym słowem, jeżeli górnicy zgodzą się w tym roku na 4,6 proc. podwyżki, które proponuje im Kompania, to szefowie spółki dostaną tyle samo. - Taka propozycja padła już w czasie negocjacji, ale związki jej nie przyjęły - mówi Madej.

Również w w czwartek deklaracja nie zrobiła na związkowcach żadnego wrażenia. Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, mówi, że to zwykła zagrywka pijarowska. - Wynagrodzenia zarządu i górników to dwa światy. Nawet jeżeli procentowo podwyżki będą takie same, to szefowie i tak dostaną trzy razy tyle co górnicy - mówi Czerkawski.

Wtóruje mu Bogusław Ziętek, szef Sierpnia \'80, który domaga się nawet odwołania zarządu Kompanii. - To tylko puste gesty, bez znaczenia - mów Ziętek.

Wczorajszy strajk ostrzegawczy w kopalniach przebiegał bez zakłóceń. Jakie przyniósł straty, okaże się, gdy podsumowane zostanie czwartkowe wydobycie. Warto jednak zaznaczyć, że jeden dzień postoju kopalń to około 38 mln zł strat.

Kompania proponuje górnikom 4,6 proc. podwyżki, czyli średnio 230 zł brutto na osobę (spółkę ma to kosztować około 225 mln zł). Związkowcy domagają się 8 proc. podwyżki, co pochłonęłoby około 300 mln zł.

Następne negocjacje z mediatorem 19 marca. Jeżeli nie przyniosą rezultatu, prawdopodobnie dojdzie do referendum i kolejnego strajku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.