Prezes Lenartowicz uhonorowana „Narcyzem”

Gabriela Lenartowicz, prezes zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach otrzymała prestiżową nagrodę „Narcyza”, przyznawaną przez Izbę Przemysłowo-Handlową Rybnickiego Okręgu Przemysłowego. Od 9 lat porcelanową statuetkę „Narcyza” otrzymują kobiety wyróżniające się w działalności zawodowej i społecznej.

 

Jak dowiedział się portal nettg.pl z oficjalnego komunikatu śląskiego Funduszu, celem jedynej tego typu w Polsce nagrody jest chęć uhonorowania i nagrodzenia kobiet, które odważnie realizują własne pomysły w świecie biznesu, gospodarki, nauki, kultury i polityki.
 

W tym roku przyznano pięć nagród głównych. Laureatów wyłoniono spośród dziesięciu nominowanych kandydatek. Oprócz Gabrieli Lenartowicz statuetki „Narcyza” otrzymały: Joanna Kryszczyszyn, zastępca prezydenta Rybnika, Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, Anita Olejek, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Joanna Szmid, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.
 

Andrzej Żylak, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej wręczając w Rybniku nagrody powiedział: - Nasz region nie musi kojarzyć się tylko z szarością i monokulturą przemysłu ciężkiego, ale także z kulturą, ekologią i nauką, dziedzinami życia, w których sukcesy osiągają najambitniejsze w województwie śląskim kobiety.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.