Prezes KHW: dla Kazimierza-Juliusza nie było innego wyjścia

fot: Maciej Dorosiński

- Wiem, że takie decyzje zawsze budzą ogromne emocje. Ale proszę mi wierzyć, że innego wyjścia nie ma! - prezes KHW uzasadniał konieczność szybkiej likwidacji kopalni w Sosnowcu

fot: Maciej Dorosiński

- Trzeba mieć świadomość, że w kopalni Kazimierz-Juliusz to nie wola Katowickiego Holdingu Węglowego, ale całkowicie obiektywne przesłanki spowodowały, że musimy przyspieszyć proces likwidacji. Alokację załogi trzeba dokończyć jak najszybciej, bo nie da się wykluczyć, że naprawdę trudne decyzje w górnictwie są dopiero przed nami - mówił w piątek (12 września) na konferencji prasowej w KHW prezes Roman Łój.

Szef Holidngu wymienił trzy zasadnicze powody decyzji o zamknięciu kopalni w Sosnowcu jeszcze do końca września:
- Po pierwsze: wyczerpanie złoża. Zostało tam jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ton węgla, które można wydobyć. Niestety nie ma możliwości technicznych, aby zrobić to w sposób ekonomicznie uzasadniony. Po drugie: większość przychodów ze sprzedaży węgla jest zajmowana przez komornika. Po trzecie: każdego miesiąca strata operacyjna na działalności wynosi od 2 do 3 mln zł - wyliczał prezes KHW.

Zaznaczył, że ma świadomość, iż Kazmierz-Juliusz jest ostatnią czynną kopalnią w Zagłębiu Dąbrowskim, jednak mimo wszystko nie powinien to być argument rozstrzygający za zachowaniem zakładu.
- W takich krajach, które były kiedyś potęgami węglowymi, jak Belgia czy Francja, nie ma dziś żadnej czynnej kopalni - Roman Łój tłumaczył, że działalność produkcyjna musi być uzasadniona ekonomicznie. Przypomniał, że padały już rózne daty likwidacji Kazimierza-Juliusza: 2021, 2018, 2016 rok...

- Teraz każdy miesiąc przynosi miliony strat i gdyby nie pomoc Holdingu nie byłoby w ogóle wypłat w Sosnowcu, z powodu zajęć komorniczych. Kazimierz-Juliusz produkuje w tej chwili najdroższy węgiel w Europie. Musimy przyspieszyć proces likwidacji w horyzoncie do kilku tygodni - uzasadniał prezes KHW.

- Najistotniejsze (a niezbyt wygodne dla nas, jako zarządu KHW), że gwarantujemy pracę w naszych kopalniach wszystkim zatrudnionym w Kazimierzu-Juliuszu. Trudno zadawać pytanie, czy wszyscy są potrzebni. My postaramy się zrobić tak, aby byli potrzebni. Zrobimy przekwalifikowania, poszukamy takich stanowisk, aby praca była zagwarantowana i by można wykorzystać kwalifikacje przyjmowanej załogi - podkreślił.

Roman Łój przyznał, że podjęcie decyzji w sprawie kopalni w Sosnowcu było bardzo trudne. - Wiem, że takie decyzje zawsze budzą ogromne emocje w lokalnym środowisku, samorządzie, mieście, dzielnicy, u pracowników i mieszkańców. Ale proszę mi wierzyć, że innego wyjścia nie ma! - przekonwywał szef KHW.

Roman Łój tłumaczył też, skąd pośpiech. - Sprawę alokacji pracowników musimy dokończyć jak najszybciej, bo nie można wykluczyć, że w górnictwie naprawdę trudne decyzje są dopiero przed nami...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.