Węgiel wraca do łask. PGG zwiększa wydobycie i redukuje dotacje

Przedstawiciele zarządu Polskiej Grupy Górniczej uczestniczyli w debatach Future Mining Forum & Expo, które odbyło się w dniach 9-11 września w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym.

fot: PGG

Łukasz Deja na Future Mining Expo & Forum

fot: PGG

Przedstawiciele zarządu Polskiej Grupy Górniczej uczestniczyli w debatach Future Mining Forum & Expo, które odbyło się w dniach 9-11 września w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym.

Stolica Górnego Śląska na trzy dni stała się ważnym miejscem spotkań reprezentantów firm wydobywczych i przemysłowych, producentów maszyn, dostawców technologii, geologów, inwestorów, ekspertów, świata nauki, rządu i samorządu oraz instytucji odpowiedzialnych za politykę surowcową i przemysłową.

W środowej debacie otwarcia Future Mining pod hasłem „Górnictwo w nowym porządku: Bezpieczeństwo surowców, geopolityka i przemysł” wzięli udział Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej, oraz Bogusław Oleksy, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W gronie rozmówców znaleźli się też: Jerzy Buzek – były szef Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, b. premier rządu w okresie 1997-2001, Zbigniew Bryja – wiceprezes ds. rozwoju KGHM Polska Miedź, Krzysztof Galos – główny geolog kraju, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Dominik Kopiński z zespołu gospodarki światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym oraz Jordan Pandoff, prezes Lumina Metals.

Jerzy Buzek, pytany, czy nie poszliśmy zbyt daleko w pierwszej wielkiej reformie polskiego górnictwa, uzasadniał konieczność przeprowadzenia trudnych zmian w latach 1998-2002.

– Wiedzieliśmy, że musimy wychodzić z wydobycia węgla kamiennego na Górnym Śląsku. Powodem nie była wówczas polityka energetyczno-klimatyczna, lecz fakt, że węgiel w regionie się kończy, a wydobycie poniżej 800 m staje się szalenie trudne, ryzykowne i kosztowne. Reforma była niezbędna. Na jej początku do każdej tony dopłacaliśmy jako państwo 23 zł, co sumowało się w miliardowe obciążenia. Pod koniec reformy na każdej tonie węgla zarabialiśmy 8 zł – wyjaśniał Jerzy Buzek.

Przyznał, że nie dopilnowano później wszystkich założeń reformy – np. połączenia pionowego górnictwa i energetyki – przez co rentowność kopalń znów spadła, a górnictwo węglowe zaczęło chylić się ku upadkowi.

Praktycy przemysłu wydobywczego podkreślali różnice między unijnymi deklaracjami a rzeczywistością sektora. Przedstawiciel miedziowego giganta mówił m.in. o przewlekłości procedur administracyjnych, zwłaszcza w zakresie ochrony środowiska, paraliżującej rozwój operacji wydobywczych.

11 mln Polaków ma energię elektryczną lub ciepło z węgla z kopalń PGG

Łukasz Deja, prezes PGG, mówił z kolei o przyszłości największego producenta węgla energetycznego w UE:

– Moi poprzednicy mówili o perspektywach, natomiast PGG ma je zapisane w dokumentach rządowych: naszą przyszłość wyznaczyła 5 lat temu umowa społeczna oraz Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) przyjęty przez Radę Ministrów, odnoszący się do bezpieczeństwa energetycznego kraju. Dokument w wersji WEM przewiduje, że w 2030 roku w Polsce potrzeba będzie 28 mln t węgla energetycznego i PGG czuje się odpowiedzialna, żeby paliwo to do elektrowni dostarczyć. Jak ważni jesteśmy? Statystycznie ponad 5,9 mln Polaków ma w stu procentach prąd wytworzony z węgla wydobytego w kopalniach PGG. 3,9 mln Polaków ma ciepło systemowe dzięki węglowi z PGG, a 1,1 mln uzyskuje ciepło z węgli sortymentowych. Podsumowując: 10,9 mln Polaków ma energię elektryczną lub ciepło z węgla z kopalń PGG – przyznał.

Prezes Deja odniósł się także do aktualnego zapotrzebowania na węgiel.

– Jeśli chodzi o zapotrzebowanie na węgiel w kraju, rok 2026 jest trochę inny niż poprzednie i taka sytuacja powtarza się cyklicznie co kilka lat. Jeszcze w grudniu rozmowy z energetyką przebiegały w duchu, że nie będzie potrzeba aż tyle węgla, jak wcześniej zaplanowano. Jednak dzisiaj okazuje się, że potrzeba go dużo więcej. Nastąpiła zatem diametralna zmiana zapotrzebowania. W Polskiej Grupie Górniczej wydobędziemy o ponad 1 mln t węgla energetycznego więcej niż planowano, mimo iż spółka jest w procesie restrukturyzacji – mówił w swoim wystąpieniu prezes PGG.

I dodał: – Do końca roku odejdzie z PGG ponad 5 tys. pracowników, likwidujemy dwa ruchy wydobywcze. Dzięki temu po raz pierwszy od kilku lat uzyskaliśmy poprawę efektywności wydobycia: zwiększyła się o 10 proc., podczas gdy koszty jednostkowe wzrosły odpowiednio o 8 proc. Zawdzięczamy to restrukturyzacji, ponieważ mamy narzędzia, które dała znowelizowana ustawa górnicza. W tym roku udało się nam zwiększyć przychody o około 1,5 mld zł dzięki większej sprzedaży węgla. Na koniec roku sprzedamy o prawie 3 mln t więcej niż rok temu. Zwały, na których leżało około 2 mln t surowca, do końca roku skurczą się praktycznie do zera.

– Jesteśmy dumni z tego, że zwiększone zapotrzebowanie na węgiel energetyczny w Polsce zostało pokryte przez produkcję PGG. W dłuższej perspektywie zużycie węgla ma oczywiście spadać, ale tempo odchodzenia od paliw węglowych każdego roku może być różne, np. w 2026 roku wolniejsze. Zależy to m.in. od dynamiki oddawania do użytku mocy w gazie (ale także od ceny energii elektrycznej produkowanej z gazu ziemnego; obecnie jest ona wysoka i paliwo węglowe wraca do łask, jest preferowane przez energetykę), a przede wszystkim od tego, kiedy oddamy do użytku nowe bloki jądrowe. Jako PGG czekamy na stabilne źródła energii, jesteśmy gotowi na wyzwanie, jakim jest zagwarantowanie Polakom bezpieczeństwa energetycznego – energii elektrycznej i ciepła, szczególnie w mroźną, zimową porę roku – podsumował prezes Deja.

fot. PGG

Mimo zmian węgiel energetyczny ma nadal ogromne znaczenie

Drugiego dnia targów górniczych Future Mining przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej uczestniczyli w dwóch ważnych debatach węglowych. Plenarny panel dyskusyjny pod hasłem „Przyszłość górnictwa węgla kamiennego: transformacja, konkurencyjność i bezpieczeństwo energetyczne” poprowadził red. Jerzy Dudała z portalu wnp.pl.

Postawił przed uczestnikami kluczowe pytania związane z faktem, iż polskie kopalnie węgla kamiennego znalazły się w transformacyjnym punkcie zwrotnym: jaką rolę będzie odgrywać węgiel w polskiej energetyce w kolejnych dekadach; jak w szczegółach powinna wyglądać odpowiedzialna społecznie i gospodarczo transformacja; jak zadbać o zwiększenie efektywności i konkurencyjności sektora oraz jak pogodzić założenia transformacji z bezpieczeństwem dostaw energii?

Prezes PGG Łukasz Deja podkreślił, że mimo zmian węgiel energetyczny ciągle ma duże znaczenie, z 42-procentowym udziałem w krajowym miksie. Spółka realizuje stabilny scenariusz WEM Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (ten rządowy dokument przewiduje, że w 2030 r. zapotrzebowanie polskich elektrowni węglowych wyniesie 28 mln t). Co istotne, w KPEiK zastrzeżono, że węgiel z polskich kopalń będzie podstawą dostaw, a import tylko uzupełnieniem. Po raz pierwszy od 2021 roku mamy do czynienia ze zwiększeniem zainteresowania węglem ze strony polskiej energetyki.

– Jeszcze w grudniu zapowiadano spadek zapotrzebowania, a już od lutego-marca br. sytuacja zmieniła się radykalnie. Odpowiadając na te sygnały, PGG dostarczy w tym roku aż o 3 mln t węgla energetycznego więcej niż planowano. Ponieważ udało się w spółce zwiększyć o 10 proc. efektywność, będziemy potrzebowali o 1,5 mld zł mniej z dotacji publicznych na restrukturyzację – opisywał prezes Łukasz Deja.

Zapytany, czy redukcja wydobycia w PGG nie przełoży się niekorzystnie na rynek pracy w regionie, Łukasz Deja zaznaczył, że spółka robi wszystko, żeby umożliwić przebranżowienie własnym pracownikom. Od dwóch lat PGG rezygnuje ze współpracy z firmami zewnętrznymi, co jest bolesne, ale racjonalne, bo chroni własną załogę.

– Bezpieczeństwo energetyczne kosztuje i uważam, że musimy opierać się na krajowym węglu, podobnie jak na własnych zasobach polegają też inne kraje. Służy temu system dopłat do redukcji mocy w kopalniach węgla. Godne pożegnanie węgla to taka restrukturyzacja, w której centrum jest człowiek. Stąd nasze wysiłki, by udany model współpracy PGG z Kolejami Śląskimi przy budowie bazy serwisowej taboru na bocznicy pod szybem w Bojkowie, wraz z przebranżowieniem pracowników, powtórzyć w przyszłości w innych kopalniach spółki – mówił Łukasz Deja, prezes PGG.

Bezpieczeństwo i kultura operacyjna w górnictwie

W panelu pod takim tytułem wziął udział Marek Skuza – wiceprezes ds. produkcji Polskiej Grupy Górniczej.

W gronie doświadczonych specjalistów na temat bezpieczeństwa w górnictwie węglowym rozmawiali także: Jerzy Krótki – wiceprezes ds. technicznych Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A., Piotr Litwa – prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Jerzy Markowski – wiceminister gospodarki w latach 1995-1996 oraz Adam Rozmus – zastępca prezesa zarządu ds. technicznych i operacyjnych Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A.

Jak budować skuteczną kulturę bezpieczeństwa, czy postępująca automatyzacja zmniejsza ryzyko przy operacjach górniczych pod ziemią oraz w jaki sposób nowoczesne technologie wpływają na bezpieczeństwo pracy? Takie m.in. kwestie skierował do dyskutantów moderator sesji Tomasz Czoik – redaktor naczelny „Trybuny Górniczej” i portalu netTG.pl.

Budowniczy i pierwszy dyrektor kopalni Budryk Jerzy Markowski ocenił, że w polskim górnictwie nigdy nie oszczędzano na bezpieczeństwie pracy, a nakładów ponoszonych na BHP nie należy utożsamiać z prostymi zakupami rękawic, hełmów czy środków ochrony. Wydatki na bezpieczeństwo obejmowały w ciągu ostatnich dekad wiele systemów i nowych technologii, np. budowę stacji przewietrzania kopalń, badania metanometryczne i technologie odmetanowania, np. wiercenia kierunkowe przed eksploatacją.

– W porównaniu do lat 90. XX w. bardzo zmieniła się sytuacja społeczno-polityczna i gospodarcza, dokonaliśmy też ogromnego skoku technologicznego. Wnioski wyciągano po wszystkich tragicznych wydarzeniach w polskich kopalniach węgla kamiennego. Nastąpił też istotny rozwój świadomości wokół problemów bezpieczeństwa w kopalniach. Na pewno mamy dziś dużo większą świadomość zagrożeń. Powiodło się budowanie organizacji, która po wypadku nie patrzy na to, kto jest winien, ale co konkretnie zawiodło, jakie błędy i niedopatrzenia przyczyniły się do wypadku lub katastrofy. Kopalń jest wprawdzie mniej, ale pracują na większych głębokościach i zagrożenia się kumulują – mówił wiceprezes PGG Marek Skuza.

fot. PGG

Konieczna zmiana mentalności

Ocenił, że nigdzie w Polsce nie udało się wdrożyć całkowitej automatyzacji w kopalniach głębinowych, a w sytuacjach zagrożeń i np. utraty łączności wciąż niezwykle ważne pozostają kompetencje manualne, nadzór i decyzje człowieka.

Uczestnicy dyskusji zgłaszali obawy związane z likwidacją systemu edukacji zawodowej i praktyk górniczych.

– Obawiam się, że za sprawą urlopów górniczych i odpraw z kopalń odejdą najbardziej doświadczeni pracownicy. A przecież pracy na dole uczymy się przez kilka dobrych lat, nie wystarczy teoria uzyskana w szkole czy na uczelni. Wystąpiłem kilka dni temu do prezesów spółek węglowych, żeby odpowiedzieli, czy w kontekście planów techniczno-operacyjnych kopalń w perspektywie kilku lat będą mieli jeszcze załogę zdolną do ich wykonania – powiedział Piotr Litwa, szef WUG.

– Powinniśmy zmienić społeczną mentalność wokół polskiego górnictwa, bo grozi nam, że nie będzie napływu ludzi do branży. Natomiast trudno wyobrazić sobie, że uda nam się funkcjonować w przyszłej dekadzie bez węgla. Jeżeli zgadzamy się, że bezpieczeństwo kosztuje i jesteśmy gotowi ponosić spore wydatki np. na obronność, to trzeba objąć podobnym sposobem myślenia także bezpieczeństwo energetyczne. Bez górnictwa nie poradzimy sobie, nie oprzemy się w pozyskaniu niezbędnych surowców tylko na recyklingu – zaznaczył Marek Skuza.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

O górnictwie coraz częściej wypowiadają się ludzie, którzy kopalnie widzieli w internecie

Miniony tydzień upłynął pod znakiem wielu wydarzeń z górnictwem w tle. Najważniejszym były podobno Targi Future Mining w katowickim Centrum Kongresowym. I właściwie na tym można skończyć. Z ciekawości pojechałem, choć byłem pełen obaw, jak tam będzie przy obecnej mizerii górnictwa węglowego. I cóż, organizacja sprawna, bardzo profesjonalna. Wśród zwiedzających spotkałem wielu znajomych, którzy byli jednak zawiedzeni niewielką ekspozycją z udziałem niewielu firm. Podobnie jak mnie, wielu znajomym impreza kojarzyła się w części ekspozycyjnej ze stypą… 

Błędem było odejście od dotowania górnictwa

Jak nie dopuścić do upadku spółek węglowych i czy podwyższać ceny węgla energetycznego. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 19 września 1996 r.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 66 - Zbigniew Gach | prezes Haldex. Jak wygląda dziś działalność spółki?

Zbigniew Gach, prezes Haldex, był gościem studia nettg.pl na Future Mining Expo. W rozmowie m.in. o przetwarzaniu odpadów towarzyszących produkcji węgla, rekultywacji hałd i terenów poprzemysłowych oraz o tym, jak firma zaplecza górniczego szuka dla siebie miejsca poza samym górnictwem.

Spotkanie o bezpieczeństwie i profilaktyce w kopalni LW Bogdanka

17 września w siedzibie zakładu górniczego Lubelski Węgiel Bogdanka odbyło się spotkanie dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Lublinie z kierownictwem kopalni, kierownikami działów górniczych oraz pracownikami służb BHP podmiotów wykonujących w zakresie swojej działalności zawodowej powierzone im czynności w ruchu zakładu górniczego.