Premier chce się spotkać ze stoczniowcami w Szczecinie
Nitras spotkał się z kilkudziesięcioma stoczniowymi związkowcami na ponad dwugodzinnej debacie o losach ich zakładu. Poinformował, że rozmawiał z premierem i ten przekazał mu, że \"jest skłonny przyjechać na debatę ze stoczniowcami nie tylko do Gdańska, ale też do Szczecina\".
W rozmowie z dziennikarzami po spotkaniu poseł mówił, że do spotkania stoczniowców z premierem miałoby dojść jak najszybciej, jednak po szczegółowe dane odesłał do rzecznika rządu Pawła Grasia. - To była inicjatywa premiera, wiem, że są dogrywane szczegóły - zaznaczył.
Nitras spotkał się ze związkowcami po tym, jak w poniedziałek kolejna grupa próbowała dostać się do jego biura poselskiego. Związkowcy zastali jednak drzwi zamknięte. Nitras, który wówczas przebywał w Warszawie zaproponował spotkanie następnego dnia na szczecińskich Jasnych Błoniach.
Podczas chwilami gorącej i emocjonalnej dyskusji stoczniowcy po raz kolejny podnosili m.in., że ustawa kompensacyjna niszczy przemysł stoczniowy w Polsce. Powracali wielokroć do ostatnich wypowiedzi Nitrasa, w których ten ostro krytykował związkowców. Podkreślali, że czują się przez niego obrażani.
Poseł przekonywał, że często rola związków w zakładach pracy jest destrukcyjna, szczególnie w obliczu kryzysu. Podtrzymywał, że należy ograniczyć przywileje związkowych działaczy, np. zatrudnianie na etatach związkowych czy zasiadanie w radach nadzorczych. Mówił o wysokich zarobkach niektórych z nich.
Podkreślał jednak, że ustawa stoczniowa w sytuacji tych zakładów była najlepszym wyjściem. Inaczej stoczniom groziłaby upadłość - dodawał. Mówił, że wolą rządu i Agencji Rozwoju Przemysłu jest sprzedanie stoczni w całości. Nitras dodał też, że są oferty od inwestorów zainteresowanych kupnem stoczni w całości.
Rozstrzygnięcie przetargu na majątek Stoczni Szczecińskiej Nowa nastąpi 15 i 16 maja. Zakupem nieruchomości obu stoczni jest zainteresowanych 36 firm.
W ub.r. Komisja Europejska uznała za nielegalną pomoc finansową, którą polski rząd udzielił stoczniom w Gdyni i Szczecinie. KE dała polskiemu rządowi czas do czerwca br. na sprzedaż majątku obu stoczni. Do tego czasu zakłady mają też zwolnić wszystkich pracowników. W Gdyni jest to około 5200 osób, w Szczecinie - niespełna 4 tysiące.