Prawo: zarzuty dla działaczy Greenpeace

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Rudzcy policjanci mogą pochwalić się większą skutecznością w wykrywaniu przestępstw. Zarówno w odniesieniu do roku 2011, gdzie nastąpił wzrost wykrywalności z 65,2 proc do 69,4 proc., jak i do średniej wojewódzkiej, która wynosi 66,3 proc

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Zatrzymanym działaczom Greenpeace, którzy wtargnęli do siedziby PGE grozi kara grzywny, ograniczenia lub pobawienia wolności do roku.

Przypomnijmy:

Pięciu działaczy ekologicznej organizacji Greenpeace weszło w poniedziałek do gabinetu prezesa PGE w siedzibie spółki w Warszawie. Z okna wywiesili baner z logo PGE i tekstem: "Spalając węgiel w ciągu roku zabiliśmy blisko 2000 osób. Przepraszamy".

Podobny, ale dużo większy baner działacze Greenpeace zawiesili z pomocą dwóch balonów nad głównym wejściem do siedziby PGE. Głównym postulatem ekologów jest wycofanie się ze spalania węgla w celu produkcji energii elektrycznej i skierowanie inwestycji na rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE). Jak tłumaczyli działacze Greenpeace, wybrali PGE na miejsce protestu, ponieważ spółka jest "największym trucicielem" wśród koncernów działających w UE.

Na miejsce wezwana została policja, która w gabinecie prezesa PGE zatrzymała pięć osób - obywateli Polski, Niemiec i Czech.

Zatrzymanym grozi kara grzywny, ograniczenia lub pobawienia wolności do roku - dowiedziała się w poniedziałek PAP w Komendzie Stołecznej Policji. Postawiono im bowiem zarzuty z paragrafu kodeksu karnego, który przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo jej pozbawienie do roku dla osoby, która wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu lub wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza.

Od miesiąca Greenpeace prowadzi nową kampanię przeciwko spalaniu węgla, argumentując, że wiążąca się z tym emisja zanieczyszczeń powoduje tysiące przedwczesnych zgonów rocznie. Na początku czerwca organizacja przedstawiła raport, opracowany na uniwersytecie w Sttutgarcie. Autorzy raportu, bazując na oficjalnych danych dotyczących emisji do atmosfery tlenków siarki i azotu oraz pyłów przez instalacje spalające węgiel w Polsce przeanalizowali ich wpływ na stan zdrowia i długość życia ludzi przy użyciu metodologii stosowanej przez KE i Bank Światowy.

W raporcie stwierdza się, że zanieczyszczenia wyemitowane w 2010 r. przez działające w Polsce elektrownie i elektrociepłownie węglowe doprowadziły do niemal 5,4 tys. przedwczesnych zgonów oraz utraty ponad 1,2 mln dni pracy z powodu zwolnień lekarskich. Bazując na tych danych i udziale PGE w produkcji energii z węgla w Polsce Greenpeace oszacowało na 2 tys. liczbę przedwczesnych zgonów, które można przypisać instalacjom PGE.

Greenpeace apeluje do PGE o rezygnację z budowy nowych bloków węglowych, m.in. w Opolu i Turowie oraz zmianę strategii inwestycyjnej w kierunku większego rozwoju odnawialnych źródeł energii, np. farm wiatrowych na Bałtyku.

Kilka dni przed publikacją raportu Greenpeace, w innym dokumencie organizacja Health and Environmental Alliance (HEAL), zrzeszająca organizacje typu non-profit z sektora zdrowotnego i medycznego oszacowała koszty zdrowotne - m.in. leczenia chorób wywołanych zanieczyszczeniami - towarzyszące produkcji energii elektrycznej z węgla w Polsce na co najmniej 12,5 mld zł rocznie. HEAL podkreśliło jednak, że brało pod uwagę jedynie duże instalacje spalające węgiel.

Eksperci HEAL zwracali uwagę, że w Polsce dużym problemem jest spalanie węgla nie w elektrowniach, ale w gospodarstwach domowych. Według nich jest to źródło 40 proc. emisji drobnych pyłów, podczas gdy energetyka systemowa odpowiada za 10 proc., elektrownie węglowe odpowiadają też za 32 proc. emisji tlenków azotu i 49 proc. emisji tlenków siarki, podczas gdy z gospodarstw domowych pochodzi odpowiednio 7 i 21 proc. tych emisji.(PAP)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.