Prawo: kierowcom to nie pomoże, prawnicy zarobią

fot: Andrzej Bęben/ARC

Autosan jest w upadłości likwidacyjnej od początku października ub.r.

fot: Andrzej Bęben/ARC

Komisja Nadzoru Finansowego zamierza opublikować ostateczny projekt regulacji, która ma ucywilizować likwidację szkód komunikacyjnych, zapowiada "Puls Biznesu". Konsekwencją nowych uregulowań będzie mikołajkowy prezent dla kancelarii prawnych - 300 mln zł, twierdzi gazeta.

Wytyczne tworzą dla prawników zupełnie nowy rynek. Dzięki nim kancelarie prawne będą mogły podważać stare szkody i domagać się dodatkowych pieniędzy od ubezpieczycieli. Wyścig już się zaczął. Pierwszym etapem jest skupienie jak największej liczby starych szkód z OC komunikacyjnego. Pośrednicy płacą za nie klientom kilkaset złotych (najczęściej 200), a w zamian otrzymują cesję wszystkich praw do szkody.

Otwiera to furtkę do ponownego zgłoszenia roszczenia do ubezpieczyciela i domagania się wyższego odszkodowania. Polska Izba Ubezpieczeń ocenia, że stare szkody mogą kosztować branżę ubezpieczeniową ok. 300 mln zł. Jest to założenie konserwatywne, które zakłada, że do ubezpieczycieli wróci zaledwie co piąta szkoda. To pozwala szacować, że do wzięcia jest nawet 1,5 mld zł.

Niestety przeciętny poszkodowany kierowca nic na tym nie zyska. Na jego krzywdzie utuczą się prawnicy, konkluduje rozmówca gazety i dodaje, że chyba nie taki jest cel Komisji Nadzoru Finansowego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.