Prawo: co nie podoba się szukającym gazu łupkowego?

1325597689 prem o gazie lupkowym1

fot: KPRM

Polska od 2007 r. wydała 109 koncesji na poszukiwanie gazu z łupków. Wykonano także 22 odwierty

fot: KPRM

Pomysł powołania państwowego Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE), który miałby być udziałowcem każdej nowo wydanej koncesji, nie spotka się z entuzjazmem inwestorów - uważa Maciej Jamka z K&L Gates, kancelarii obsługującej zagranicznych przedsiębiorców z branży energetycznej.

- W Polsce zaczyna dominować etatyzm, czyli sytuacja, w której za wszystko jest odpowiedzialne państwo. W sytuacji kryzysu może się sprawdzać, ale w dłuższej perspektywie jest niewydolnym systemem - podkreśla prawnik.

Piotr Woźniak, wiceminister środowiska odpowiedzialny za projekt wydobywania gazu łupkowego, zapowiada, że NOKE będzie miał niski procent udziału w inwestycji. Dzięki temu przedsiębiorcy mają zyskać wzrost wiarygodności kredytowej projektu, a państwo - kontrolę nad gospodarką złożami. Regulacje dotyczące gazu niekonwencjonalnego będą więc bardziej przypominać system europejski niż amerykański.

- Warunki europejskie, w tym polskie, są zupełnie inne niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie nacisk jest kładziony na prywatną przedsiębiorczość i na zaangażowanie bezpośrednich inwestorów na swoje własne ryzyko - tłumaczy Maciej Jamka.

W Polsce prowadzenie poszukiwań gazu łupkowego przez same korporacje nie jest możliwe, ponieważ nie mają do tego wystarczających środków i know how.

- Państwo jest w gruncie rzeczy jedynym motorem ewentualnego postępu w takiej dziedzinie, ponieważ dysponuje odpowiednimi środkami finansowymi i potencjałem - uważa Maciej Jamka.

Aby więc przyspieszyć proces poszukiwań, a w konsekwencji wydobywania surowca, minister skarbu państwa, Mikołaj Budzanowski zainicjował powstanie "sojuszu łupkowego". W skład konsorcjum weszły: PGNiG, KGHM Tauron, Enea i PGE i mają wyłożyć na ten cel ponad 1,7 mld zł. Zdaniem prawnika polityka rządu dotycząca gazu łupkowego budzi wątpliwości.

- To szersza problematyka udziału państwa w gospodarce. W Polsce zaczyna dominować etatyzm, czyli sytuacja, w której za wszystko jest odpowiedzialne państwo. Jest to system, który w sytuacji kryzysu, jaki w tej chwili mamy w Europie, może się sprawdzać. Natomiast jest absolutnie niewydolny w czasach prosperity. Przygotowanie fundamentów długoletnich pod taki system może być problemem dla Polski w przyszłości - zwraca uwagę Maciej Jamka.

Dodaje, że na decyzje inwestorów wpływa wiele czynników, m.in. możliwa do uzyskania cena gazu w Polsce, warunki geologiczne, możliwość uzyskania węglowodorów w kraju, otoczenie prawne czy łatwość prowadzenia biznesu.

- Jeden element, którym jest NOKE, niekoniecznie będzie tym decydującym, natomiast na pewno nie będzie tym, który będzie powodował entuzjazm inwestorów - podkreśla ekspert.

Według dotychczasowych propozycji resortu środowiska NOKE ma być spółką Skarbu Państwa, w której państwo będzie miało 100 proc. udziału, a nadzór nad nią ma sprawować szef tego resortu. Spółka ma mieć prawo pierwokupu w ramach wtórnego obrotu koncesjami, a zyski NOKE będą przekazywane do budżetu państwa oraz Węglowodorowego Funduszu Pokoleń. Środki zgromadzone w tym funduszu będą przeznaczane na inwestycje długoterminowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.