Prawie 60 proc. górników z ZG Polkowice-Sieroszowice chce strajku

fot: kghm.pl

ZG Polkowice-Sieroszowice.

fot: kghm.pl

Prawie 60 proc. górników zatrudnionych w Zakładach Górniczych Polkowice-Sieroszowice (Dolnośląskie) chce strajku - wynika z referendum przeprowadzonego w kopalni w dniach 28 czerwca - 2 lipca.

Jak poinformował w poniedziałek Józef Czyczerski, przewodniczący sekcji krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność, w referendum za strajkiem opowiedzieli się górnicy jednej kopalni ZG Polkowice-Sieroszowice. Teraz związkowcy chcą zapytać górników pracujących w ZG Lubin i ZG Rudna w Polkowicach.

Czyczerski nie potrafił dokładnie powiedzieć, kiedy referendum zostanie przeprowadzone w dwóch innych kopalniach. - Zorganizujemy referendum zgodnie ze wszystkimi procedurami - mówił Czyczerski.

Nie wiadomo również, kiedy mogłoby dojść do strajku w kopalniach koncernu miedziowego.

Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego i zarząd KGHM 15 czerwca podpisały protokół rozbieżności w toczącym się sporze zbiorowym. Natomiast Solidarność negocjuje z dyrektorami poszczególnych oddziałów KGHM. Na razie protokół rozbieżności został podpisany w kopalni Polkowice-Sieroszowice. Związkowcy domagają się m.in. gwarancji w procesie dalszej prywatyzacji, czyli m.in. 20-letnich gwarancji zatrudnienia w koncernie oraz pakietu medycznego.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.