Prąd na kartki

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Zdaniem analityków IRENY, gdybyśmy realizowali obecną politykę, to udział OZE w całkowitej konsumpcji energii w Polsce wzrósłby do 15,5 proc. do roku 2030

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Jakieś półtora roku temu jeden z moich byłych pracowników i jednocześnie bardzo dobry kolega został wysłany przez swoją nową firmę z branży energetycznej na Przystanek Woodstock, gdzie pewna organizacja ekologiczna miała prezentować swój nowy patent, którym był przydomowy generator prądu z wiatru i energii słonecznej. Tomasz, który nigdy nie pałał miłością ani do ekologów, ani tym bardziej osób odwiedzających takie festiwale, od początku dość sceptycznie podchodził do całego przedsięwzięcia, a kiedy już zobaczył na własne oczy tę maszynę, to musiał dać temu upust.

Jako że firma domagała się, aby spisał relację ze swoich obserwacji, postanowił porozmawiać z ludźmi odpowiedzialnymi za tę maszynę. W tym celu zagadał do pewnej podstarzałej hipiski, która wydawała się być oczarowana generatorem, pytając prosto z mostu: „czy kiedy zabraknie wiatru i słońca na niebie, to ten cud techniki będzie w stanie wyprodukować wystarczająco dużo prądu, żeby zasilić kuchenkę elektryczną, na której będzie można ugotować niedźwiedzia polarnego w wodzie ze stopionego lodowca?”. Pytanie wzbudziło wśród prezentujących olbrzymią agresję i Tomek czym prędzej musiał się stamtąd ewakuować, żeby nie doszło do linczu. Gdyby jednak pominąć element prowokacyjny i potraktować je w pełni profesjonalnie (jak robili to Amerykanie, odpowiadający swego czasu na głupkowate pytania komika Sashy Barona Cohena grającego postać rapera Ali’ego G), to wydaje się ono być całkiem na miejscu.

Problem z magazynowaniem energii z OZE jest głównym hamulcem ich rozwoju. Dzisiaj podstawowym rozwiązaniem tej kwestii jest pierwszeństwo energii ze źródeł odnawialnych w systemie, kosztem źródeł konwencjonalnych, które dodatkowo z tego powodu muszą na bieżąco dostosowywać swoją produkcję do aktualnej produkcji farm wiatrowych i instalacji solarnych. Te wahania wynikające z nieprzewidywalnych warunków pogodowych, powodują wymuszanie przez wiatraki i solary nierównej pracy elektrowni węglowych, które można szybko wyłączyć, ale nie można ich już szybko włączyć z powrotem. Z tego powodu operator sieci w czasie pracy wiatraków utrzymuje bloki węglowe na minimalnym poziomie mocy, co powoduje wyższe koszty eksploatacji (spalane jest mnóstwo węgla, ale energii produkuje się mało, o ile w ogóle) i znacznie większe zanieczyszczenie środowiska (systemy wychwytywania spalin projektuje się na normalne warunki użytkowania).

Innym sposobem są magazyny energii, o których od kilku lat robi się coraz głośniej. Jeśli wsłuchać się w ogólny zachwyt nad tą technologią, to można odnieść wrażenie, że faktycznie już za moment skończy się era energetyki konwencjonalnej, a prąd będziemy produkować tylko z wykorzystaniem słońca i wiatru. Na początku grudnia ub.r. w Australii Tesla Elona Muska oddała do użytku w Jamestown największy na świecie magazyn energii, o mocy 100 MW i pojemności 129 MWh. Nie minął miesiąc, a Chińczycy już zapowiedzieli budowę większego magazynu, o pojemności 800 MWh i dwa razy większej mocy. W UE długo ta technologia w ogóle nie była rozwijana aż do ubiegłego roku, kiedy nagle w Niemczech kolejne magazyny zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu, i to dosłownie. Jeszcze w 2014 r. nasi zachodni sąsiedzi mieli jeden komercyjnie dostępny magazyn (jedyny w całej Unii Europejskiej), a w marcu 2017 r. zdążyli postawić ich już... 52 tysiące!!!

W Polsce póki co powstała jak do tej pory jedna (nie liczę pilotażowego systemu demonstracyjnego Taurona) taka instalacja. W Pucku Energa postawiła we wrześniu 2016 r. magazyn o mocy 0,75 MW i pojemności 1,5 MWh. Już teraz jednak gdańska spółka planuje postawienie kolejnego magazynu, tym razem znacznie większego, o pojemności 27 MWh. I zanim ktoś podniesie wrzask, że musimy gonić Teslę, Chińczyków i Niemców, warto przytoczyć kilka faktów. Po pierwsze, koszt budowy magazynu pod Puckiem to 8,2 mln zł za 0,75 MW (dla porównania - koszt 1 MW bloku w Turowie to 9,6 mln zł), a trzeba pamiętać o stosunkowo krótkiej żywotności takich baterii i wysokich kosztach ich utylizacji. Ponadto, gdyby w pełni załadowany magazyn Energi musiał w sytuacji awaryjnej zastąpić inne źródła energii, to jego pojemność wystarczy raptem na zasilenie 1000 domów... przez dwie godziny! W samym Pucku tymczasem żyje 11 tys. mieszkańców.

O ile jeszcze przydomowe magazyny energii dla przydomowych wiatraków i paneli fotowoltaicznych mają jeszcze jakiś sens, o tyle wielkoskalowe instalacje dla makroenergetyki i przemysłu to zupełne nieporozumienie. Kiedy rozmowę na temat przyszłości magazynowania prądu zaczyna się z fizykiem, to ten już po krótkiej chwili zaczyna pukać się w głowę, ponieważ jeszcze w podstawówce na lekcjach fizyki dzieci uczy się, że prąd to ruch elektronów, więc jaki sens ma ich zatrzymywanie w pudełku przy pomocy procesów chemicznych, przy okazji tracąc ok. 30 proc. energii? Chyba, że przyszłość energetyki widzimy podobnie jak pewien profesor z Politechniki Śląskiej, który uważa, że powinniśmy przygotować się na czasy, w których to podaż energii będzie sterować naszym zużyciem, a nie popyt podażą jak dzisiaj. Dla starszych czytelników takie rozwiązanie brzmi pewnie całkiem znajomo. Prąd na kartki - Kowalski wstawia pranie o 7.00 rano, a Nowak ogląda telewizję tylko między 22.00 a 23.30?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwycięstwo w finale Rolanda Garrosa nie dla Mai, ale ona i tak wygrała!

Nie udało się Mai Chwalińskiej, tenisistce z Dąbrowy Górniczej, zawodniczce klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wygrać prestiżowego turnieju Rolanda Garossa w Paryżu. W finale, trwającym niespełna dwie godziny, pokonała ją Rosjanka Mirra Andriejewa. Maja rozegrała w Paryżu 10 spotkań, wygrała dziewięć. To niesamowity sukces dla kwalifikantki.

Atom, gaz i SMR-y to filary bezpieczeństwa. Ale węgiel też będzie jeszcze potrzebny

Rozmowa ze Sławomirem Żygowskim, prezesem polskiego oddziału GE Vernova

Rydułtowy z 33 mln zł dotacji do nowych funkcji terenu szybu Leon III

Samorząd Rydułtów otrzymał blisko 33 mln zł unijnej dotacji do wartego ponad 35 mln zł projektu zaadaptowania dawnych obiektów szybu Leon III kopalni Rydułtowy na potrzeby rozwijania nowej działalności gospodarczej. W tym celu w budynkach sprężarek i maszyny wyciągowej powstaną nowe biura i magazyny.

Gaz-System: Włączenie odcinka gazociągu jamalskiego do systemu obniży koszt importu gazu

Dzięki włączeniu krajowego odcinka gazociągu jamalskiego do polskiego systemu przesyłu gazu i objęciu go nową taryfą, w 2027 r. znacznie spadnie koszt importu gazu do Polski i koszt tranzytu - poinformował w piątek Gaz-System.