Pracownicy kopalni „Sośnica-Makoszowy” mogą wspierać Górnika z trybun

Górnicy z kopalni „Sośnica-Makoszowy” mogą dokonywać zapisów na karnety na mecze Górnika Zabrze w rundzie jesiennej zbliżającego się sezonu – dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez zakład górniczy. Będą one uprawniać do oglądania ośmiu spotkań, które zabrzańska drużyna będzie rozgrywać na stadionie przy ul. Roosevelta.

 

Zapisy są przyjmowane od 19 lipca br. w dziele administracyjno-socjalnym (pokój 122). Do nabywania karnetów uprawnieni są pracownicy kopalni oraz emeryci i renciści. Przysługuje im jeden karnet na rodzinę. Nie ma możliwości dokonywania rezerwacji i zapisów za pośrednictwem telefonu. Ilość karnetów jest ograniczona.

 

W czasie zapisywania trzeba będzie podać dane personalne włącznie z numerem PESEL, na która zostanie wystawiona wejściówka. Jest to związane z systemem identyfikacji kibiców obowiązujący na meczach ekstraklasy. Nie dopuszcza on bowiem posługiwania się nie swoim karnetem.

 

Wejściówki będzie można odebrać w wyznaczonej kasie przy stadionie Górnika. Niezbędne będzie okazanie dowodu tożsamości ze zdjęciem (dowód osobisty, prawo jazdy, paszport, legitymacja szkolna). Dokument ten zostanie zeskanowany i przeniesiony wraz ze zdjęciem na karnet.

 

Cena karnetu wynosi 170 zł. Wejściówki obejmie jednak dofinansowanie z funduszu socjalnego i w ten sposób wszyscy uprawnieni zapłacą 120 zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.