Pracodawcy RP: Wolne w „Trzech Króli” to zła decyzja

Przyjęty przez Senat projekt ustawy o ustanowieniu święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy niesie za sobą negatywne konsekwencje zarówno dla pracowników jak i pracodawców – twierdzą „Pracodawcy RP” w komunikacie nadesłanym do nettg.pl.

- Z dezaprobatą przyjmujemy regulację, zgodnie z którą święta przypadające w dni wolne od pracy nie obniżają wymiaru czasu pracy. Będzie to skutkować większą liczbą pracujących sobót, za które pracownicy nie otrzymają dodatkowego wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych. Ponadto nowy przepis prowadzi do różnicowania sytuacji pracowników, a pracodawców naraża na zarzut ich nierównego traktowania. W tej samej firmie dla jednej części pracowników święto będzie przypadać w dzień wolny od pracy, zaś dla drugiej w dzień roboczy. W rezultacie, ci pierwsi przepracują 8 godzin krócej względem drugich, przy jednakowym wynagrodzeniu dla wszystkich pracowników - napisano.

Pracodawcy RP obawiają się również występowania przerw w świadczeniu pracy. - Pracownicy będą starali się bowiem wydłużyć urlop świąteczno-noworoczny aż do 6 stycznia. Według wstępnych szacunków, przestoje w tym okresie spowodują wymierne straty dla polskiej gospodarki w wysokości aż 1,5 proc. PKB - czytamy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.