Praca w Polsce drożeje. Ale nie w nieskończoność...

1495130152 maczynska ziemacka kolegia sgh waw pl

fot: kolegia.sgh.waw.pl

Prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka jest wybitnym naukowcem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, prezeską Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

fot: kolegia.sgh.waw.pl

- Praca zaczyna drożeć. Ale jest też urzędowa przyczyna, dla której rosną płace - m.in podniesienie płacy minimalnej do 2 tys. zł - powiedziała prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka, komentując czwartkowe (18 maja) dane GUS dotyczące zatrudnienia i wynagrodzeń w Polsce.

Według GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w kwietniu wzrosło rok do roku o 4,1 proc., a zatrudnienie wzrosło o 4,6 proc.

- W teorii ekonomii zawsze jest coś za coś. Z jednej strony rosną koszty robocizny, a z drugiej może to sprzyjać intensyfikacji innowacji, nowych technologii - powiedziała prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Płace nie nadążały za PKB
Zdaniem ekspertki przez długie lata transformacji wynagrodzenia rosły wolniej niż PKB. Realizowany był model wzrostu gospodarczego i konkurencji, a także pozyskiwania rynków, oparty o konkurowanie cenami i niskimi kosztami pracy.
- Taki model nigdy nie sprzyja innowacjom, bo jak tania praca, to przedsiębiorcy mają mniejszą motywację do wprowadzenia najnowocześniejszej technologii - tłumaczyła.

Demografia wytwarza rynek pracownika
Prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka zwróciła też uwagę, że w Polsce ubywa ludzi w wieku produkcyjnym.
- W zawiązku z tym w gospodarce występuje syndrom rynku pracownika, czyli pracodawcy w wielu dziedzinach i branżach mają kłopoty ze znalezieniem specjalistów. Na te niekorzystne procesy demograficzne nałożyły się procesy emigracyjne. Sporo ludzi z Polski wyemigrowało - wyjaśniła badaczka.

Bezrobocie nie znika
Ekspertka zaznaczyła jednak, że problem bezrobocia istnieje.
- Tylko w różnych zawodach i branżach z różną intensywnością występuje. W wielu dziedzinach - zwłaszcza tam, gdzie potrzebne są osoby wykwalifikowane: informatycy, inżynierowie, lekarze, pielęgniarki - są niedobory zatrudnienia i to jest naturalna reakcja rynku. Jak czegoś jest mało, to to drożeje - podkreśliła.

Dlaczego wydajność Polaków na Zachodzie rośnie
Dodała, że naszą gospodarkę cechują wysokie tzw. koszty transakcyjne.
- Wystarczy, że fachowiec z Polski wyjedzie do Niemiec i okazuje się, że tam zaczyna być bardziej wydajny. Pracuje tak samo, ale jego wydajność bierze się z tego, że nie traci czasu na różne czynności, których w dobrze zorganizowanym przedsiębiorstwie nie musi wykonywać. Na przykład na zbędne czynności biurokratyczne - wskazała ekspertka z SGH.

Będzie coraz mniej rąk do pracy
Zdaniem prof. Mączyńskiej-Ziemackiej brak rąk do pracy to trend, który "będzie się pogłębiał".
- Z całą pewnością będzie to trwały trend ze względu na procesy demograficzne, które się łatwo nie odwracają. W Polsce przyrasta tylko jedna grupa - seniorów. A zmniejsza się grupa osób w wieku produkcyjnym. Można zakładać zatem, że rąk do pracy będzie coraz bardziej brakować. Ale równocześnie zderzy się to z większą motywacją do innowacji. W związku z tym to nie będzie liniowa zależność. Pracodawcy, szukając pracowników i nie znajdując ich, będą musieli przyjąć inne rozwiązania - technologiczne. To sprzyja innowacjom, które z kolei sprzyjają unowocześnianiu produkcji, a nowoczesna produkcja sprzyja pozyskiwaniu nowych rynków - wyjaśniła.

Podwyżki nie w nieskończoność!
Ekspertka zaznaczyła jednak, że płace nie będą rosły w nieskończoność.
- Nic się w gospodarce nie dzieje w nieskończoność. Obowiązuje filozofia Lejzorka Rojtszwanca: jak rośnie, będzie spadać, jak spada, będzie rosło. Gospodarka wolnorynkowa z natury rozwija się sinusoidalnie. Jak na rynku jest atrakcyjnie, to przybywa producentów, jak przybywa producentów, to rośnie oferta, spadają ceny.

Nieuchronna konieczność podnoszenia płac
Zdaniem prof. Mączyńskiej-Ziemackiej do końca roku trend wzrostowy związany z płacami i zatrudnieniem utrzyma się.
- W wielu zawodach będzie nieuchronna konieczność podniesienia płac. Na przykład fakt, że są wyższe stawki godzinowe doprowadzi do tego, że zwiększy się presja na płace - oceniła. Zaznaczyła jednak, że gospodarka to proces, a przemiany dokonują się stopniowo.

- W gospodarce mamy w większości do czynienia z procesami ewolucyjnymi, a nie rewolucyjnymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tego systemu nie wywrócimy. Dr. Stanisław Tokarski o unijnej polityce klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.