Pozostałości jednego z szybów kopalni galmanu Fryderyk odnaleźć można przy parkingu leśnym w zachodniej części Bytomia

fot: Tomasz Rzeczycki

Pozostałości zabudowań górniczych szybu Nimptsch w Bytomiu

fot: Tomasz Rzeczycki

W zachodniej części Bytomia, przy wiodącej przez las szosie z Miechowic do Stolarzowic, znajdują się pozostałości jednego z szybów kopalni Fryderyk. Od czterdziestu pięciu lat gospodarzem tego terenu jest Nadleśnictwo Brynek.

W miejscu, gdzie wspomniana szosa zbliża się do głębokiej doliny Potoku Rokitnickiego, równolegle do drogi wznosi się okazała hałda pogórnicza. Leśnicy zadbali, by wyeksponować to miejsce. Tuż obok hałdy utworzono miejsce postoju pojazdów, popularne określane mianem "parkingu leśnego". Kierowcy mogą tam zatrzymać się, odpocząć i... stanąć oko w oko z pozostałościami górnictwa rudnego.

Widnieją tam ceglane resztki dawnych kopalnianych budowli.

- To dawny szyb Nimptsch, który był częścią kopalni Fryderyk, czyli Friedrichsgrube - informuje Adam Mazur, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Brynek.
- Szybem tym wydobywano rudę ołowiu - galenę. Miał on głębokość około 55 m i powstał w 1886 r., a zamknięty został około 1931 r. Jeżeli chodzi o władanie tym terenem, to nadleśnictwo zarządza nim od 1974 r., wcześniej teren ten stanowił lasy miejskie Bytomia - dodaje Adam Mazur.

Pokopalniana hałda liczy 0,97 ha i porośnięta jest zróżnicowanym lasem z przewagą brzozy. Leśnicy postanowili uatrakcyjnić to miejsce. W 2008 r. przy miejscu postoju pojazdów, tuż obok dawnego szybu, ustawili tablice edukacyjne opisujące zależności człowieka i środowiska.

Tablice ustawione na terenie byłej kopalni zniszczyli wandale (fot.: Tomasz Rzeczycki)

- Niestety tablice te często są niszczone i uszkadzane, dlatego można już mówić, że to typowy wandalizm - stwierdza Adam Mazur. Wylicza, że koszt zabudowy tych tablic w 2008 r. wyniósł 1880 zł za tablicę o dużym rozmiarze, a według obecnych szacunków byłby to wydatek na poziomie ok. 2500 zł.

Intrygująca jest nazwa znajdującego się tuż przy drodze szybu. Nimptsch to niemiecka nazwa małego miasta Niemcza, leżącego u podnóża Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich, niedaleko Dzierżoniowa.

Czy okolice Dzierżoniowa mają coś wspólnego z górnośląskim górnictwem?
Wiadomo, że nie jest to odosobniony przypadek przeniesienia nazwy geograficznej spod Dzierżoniowa na teren Górnego Śląska. Przykładowo w 1838 r. jedną z kopalń w Świętochłowicach nazwano Güttmannsdorf. To niemiecka nazwa wsi Dobrocin pod Dzierżoniowem, z której wywodziła się jedna z linii rodu Hochbergów, będących właścicielami świętochłowickiej kopalni.

Inaczej sprawę widzi bytomski historyk i badacz dziejów śląskiej szlachty dr Arkadiusz Kuzio-Podrucki:
- Nimptsch to była nie tylko nazwa miasta, lecz nazwisko. Być może wśród udziałowców kopalni był ktoś o takim nazwisku - stwierdza historyk.

Kopalnia rud ołowiu Fryderyk działała głownie na terenie obecnego Bytomia i Tarnowskich Gór. W jej skład wchodziło wiele szybów i zespołu wyrobisk, niekoniecznie połączonych ze sobą pod ziemią. Funkcjonowanie zakończyła w pierwszej połowie XX wieku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zajmie się surowcami krytycznymi. Nowa instytucja jeszcze w tym roku

Zakończyły się konsultacje w sprawie utworzenia Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych.

Przyszłość energetyczna regionu oparta na zaufaniu społecznym

- Naszym celem jest, aby w dniu podjęcia decyzji o lokalizacji drugiej w Polsce elektrowni jądrowej, rząd miał przed sobą region gotowy do rozpoczęcia inwestycji - mówi Wiktor Płóciennik, wiceprezes zarządu ds. rozwoju w PGE GiEK S.A. 

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.

To koniec problemów z nazwą i znakiem energetycznego giganta. Nie on jeden z tym się borykał

PGF Polska Grupa Fotowoltaiczna przegrała sądową apelację. Sąd w Warszawie przyznał PGE Polskiej Grupie Energetycznej rację w sporze o ochronę znaków towarowych PGE.