Pozostałości górnictwa na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego

fot: Tomasz Rzeczycki

Szlak przez Połoninę Caryńską

fot: Tomasz Rzeczycki

Najbardziej osobliwe pozostałości górnictwa na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego znajdują się w jego enklawie w dolinie górnego Sanu. Nie jest ona połączona z zasadniczą częścią parku i ze względów finansowych nie zapowiada się to w najbliższej przyszłości.

Turyści przejeżdżający samochodami przez park lub też wędrujący szlakami natrafią na pozostałości górnictwa odkrywkowego.

- Mamy głównie kamieniołomy, kilka jest przy drogach - mówi Stanisław Kucharzyk z Bieszczadzkiego Parku Narodowego. - Jadąc drogą Brzegi Górne - Nasiczne po stronie Połoniny Wetlińskiej są dwa dawne kamieniołomy, jeden jest zarastający. Utworzony tam został parking. Inny kamieniołom znajduje się w dolinie Terebowca. Kamieniołom w Terebowcu funkcjonował jeszcze jakiś czas po utworzeniu Parku, do lat osiemdziesiątych. Wydobywano tam piaskowiec.

Do dawnego kamieniołomu w Terebowcu turyści nie mają dostępu. Warto zaznaczyć, że droga prowadząca do kamieniołomu zbudowana została na nasypie wąskotorowej linii kolejowej z Ustrzyk Górnych, jaka funkcjonowała tam w pierwszej połowie XX w. Turyści mogą za to zobaczyć miejsce, gdzie funkcjonowała kruszarnia kamienia pozyskiwanego w Terebowcu. Przy szlaku turystycznym zachowały się tam nikłe ślady fundamentów. Dzisiaj w tym miejscu jest parking samochodowy.

Natomiast przy wspomnianym wcześniej kamieniołomie u podnóża Połoniny Wetlińskiej ustawiona została tablica informacyjna, upamiętniająca prowadzoną tam niegdyś eksploatację.

Jeszcze jedno miejsce związane z eksploatacją górniczą znajduje się na południe od Przełęczy Wyżniańskiej, przy szlaku turystycznym wiodącym do Bacówki PTTK pod Małą Rawką. W sezonie przechodzą tamtędy dziennie setki turystów. W miejscu, gdzie kończy się parking samochodowy, eksploatowano niegdyś łupek bitumiczny.

Niemal zapomniane są za to inne osobliwości górnicze, znajdujące się tuż przy granicy ukraińsko-polskiej, w enklawie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W nieistniejącej się Dźwiniacz Górny zachowały się trzy studnie po wydobyciu ropy naftowej, cembrowane drewnem. Mają one prostokątne przekroje. Wokół studni widoczne są hałdy ziemi.

Również w Dźwinaczu Górnym zaobserwować można ciekawe zjawisko - obfity wypływ strumienia metanu na powierzchnię. Znaleźć go można nieco ponad kilometr od dawnych kopalń ropy naftowej, na lewym brzegu potoku. Metan wydostaje się z drobnych otworów znajdujących się w ściółce leśnej. Po opadach deszczu zaobserwować tam można powstawanie dużych bąbli.

Na terenie parku zresztą w dalszym ciągu można obserwować wypływy ropy naftowej. Miejsce takie naukowcy znaleźli np. w prawym dopływie potoku Halicz, który wpływa do polany Potasznia. Tęczowe plamy ropne można tam zaobserwować na wodzie w ciepłe dni.

Bieszczadzki Park Narodowy utworzony został rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 4 sierpnia 1973 r. Jest on najdalej na południe Polski wysuniętym obszarem chronionym, na pograniczu ze Słowacją i Ukrainą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Muzyka rodem z Bobrka

Z rur, prętów i rukcugów stworzył instrumenty i skomponował już pierwsze utwory. Oto Klaudiusz Jania, doktor nauk muzycznych, kompozytor, pianista, organista, aranżer i trębacz. 

KGHM New Media Week czas zacząć! Katowice stają się stolicą sztuki cyfrowej

W Katowicach odbyła się konferencja prasowa otwierająca KGHM New Media Week 2026 – wydarzenie organizowane przez Fundację Soundscape we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach, Katowice Miasto Ogrodów – Instutucją Kultury im. Krystyny Bochenek oraz Muzeum Śląskim w Katowicach. Od 30 września do 11 października miasto staje się centrum sztuki cyfrowej i nowoczesnych technologii.

Od kamienicy w centrum Zabrza po kopalnię Budryk. Jerzy Markowski wziął nas w wyjątkową podróż.

Przemierzając Śląsk śladami wspomnień Jerzego Markowskiego, odkryliśmy nieznane dotąd historie z jego życia oraz pierwszych kroków w górniczym fachu

Zdjęcia z kopalń i zapomniane zakłady można oglądać na katowickim dworcu

Do końca października można oglądać w hali głównej katowickiego dworca PKP wystawę fotografii Adama Rosteckiego z Instytutu im. Wojciecha Korfantego, zatytułowaną „Między mrokiem a światłem. Autor fotografuję kopalnie, opustoszałe hale, zapomniane zakłady.