Pożar w elektrociepłowni Siekierki

Siekierki vattenfall pl

fot: Vattenfall

Elektrociepłownia Siekierki ogrzewająca Warszawę powiększy moc o prawie 500 MW po uruchomieniu nowego bloku, który zbudować chcą aż 4 konkurenci

fot: Vattenfall

W Warszawie ugaszono przed południem groźny pożar w elektrociepłowni Siekierki, który wybuchł po zapaleniu się zbiornika z 5 tys. litrów oleju do smarowania turbin. Nad zakładem unosiły się kłęby dymu. Lekkich poparzeń doznali strażak oraz pracownik elektrociepłowni. Drugi strażak biorący udział w akcji uległ podtruciu.

Kłębów dymu w Siekierkach przybywało z minuty na minutę. Na miejsce natychmiast przybyła straż pożarna.


- O 10:44 wybuchł pożar w turbinie 6, zapalił się zbiornik z olejem - powiedział na antenie TVN24 Łukasz Zimnoch, rzecznik koncernu Vattenfall do którego należy elektrociepłownia. - Dostawy ciepła dla mieszkańców zostaną zapewnione, więc to nie grozi skutkami ubocznymi. Cały czas jest normalnie dostarczana energia i ciepło do miasta stołecznego - zapewnił Zimnoch.


Rzecznik PSP Paweł Frątczak przekazał, że na miejscu w akcji uczestniczyło 16 jednostek straży pożarnej. - W budynku technologicznym, w którym pojawiły się płomienie, odłączono zasilanie - powiedział Frątczak.

Życiu poszkodowanych osób nie zagraża niebezpieczeństwo. - Pracownik elektrociepłowni oraz jeden ze strażaków mają poparzone ręce. Drugi strażak uległ podtruciu - powiedział Frątczak.

 

Elektrociepłownia Siekierki została oddana do użytku w 1961 roku. To największa polska elektrociepłownia, druga co do wielkości w Europie. Zakład dysponuje mocą cieplną 2081 MW i mocą elektryczną 622 MW, co oznacza, że mógłby ogrzać około 60 procent budynków w Warszawie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.