Kolejna taka zima zmusi nas do zakupów węgla z zagranicy? Winą zapewne obarczy się górników

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski, górniczy ekspert

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Ostatnia fala mrozów przypomniała nam wszystkim, że… zimą jest zimno. Niedawno było głośno, że zabrakło węgla opałowego. Dziś brakuje alternatywnych paliw do, przede wszystkim, pieców i kotłów. Nauczyliśmy się, że nie potrzeba robić na zimę zapasów opału, bo zima bywa i w razie potrzeby można kupić worek węgla czy pelletu w najbliższym markecie czy składzie. Mrozy sprawiły, że wzrosło zapotrzebowanie na różne paliwa. Rynek zareagował normalnie i najpierw wzrosły ceny, a na dostawę trzeba poczekać. Jak szybko zapomnieliśmy o prawdziwych zimach!

Mrozy sprawiły, że zaczęliśmy się trochę interesować ludźmi najsłabszymi i choć sam widzę aktywność różnych służb i organizacji, to nieszczęść nie brakuje. Ofiarą zimy padają najsłabsi i najbiedniejsi ludzie. Migawki w mediach pokazują, że takiej skrajnej biedy i bezradności nie brakuje codziennie i wszędzie. Dobrze, że chociaż teraz się tym trochę ktoś zainteresował.

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa powstała 35 lat temu i na uroczystym koncercie z tej okazji jej Prezes powiedział w swoim wystąpieniu, że węgiel pozostanie z nami na długo… To prawda, że do czasu uruchomienia co najmniej dwóch dużych elektrowni jądrowych podstawową zdolność do wytwarzania energii elektrycznej i zaspokajania krajowych potrzeb mają elektrownie pracujące na węglu kamiennym i brunatnym. A ostatnimi czasy niesterowalne, ale odnawialne źródła energii cierpiały na brak słońca i wiatru. I już zaczęły się triumfalne głosy, że węgiel jest najlepszy i ratuje nas przed blackoutem. Dziś to prawda, bo w chwili, kiedy piszę te słowa, odnawialne źródła energii pokrywają zaledwie 10 procent polskich potrzeb. Jest ciemno, więc pracują elektrownie wiatrowe i wodne, a bilans ratujemy importem. Martwię się, ponieważ, jak już wspomniałem, ciągle spada wydobycie węgla kamiennego w naszym kraju. W ubiegłym roku o trochę ponad milion ton.

Po co dopłacać do kopalń, które nie fedrują

Nie chcę być nudny, ale obawiam się, że powtórka z tegorocznej zimy może nas zmusić do awaryjnych zakupów zagranicznego węgla. Winą zapewne obarczy się górników, bo ktoś musi być winny. Potem zaczniemy wołać o dodatkowe środki na wzrost czy utrzymanie wydobycia i okaże się, że się nie dało. Kiedy wybuchła pełnoskalowa wojna w Ukrainie, padały deklaracje o zwiększeniu wydobycia. Jednak był to kolejny rok ze spadkiem wydobycia, mimo że pojawiły się dopłaty do jednostek produkcyjnych, czyli kopalń wydobywających węgiel energetyczny. Nominalnie dopłata przeznaczona jest na redukcję zdolności produkcyjnej tych jednostek. Jednak wydobycie można ograniczyć czy wstrzymać teoretycznie jedną decyzją i żadnych pieniędzy do tego nie trzeba. Zredukowanie zdolności produkcyjnej to takie działanie, którego efektem będzie nieodwracalne zredukowanie zdolności do wydobycia węgla w kopalni, czyli jednostce wydobywczej. To znaczy takie, że pomimo zaangażowania dodatkowych środków, w tym zatrudnienia dodatkowych pracowników, nie będzie możliwe zwiększenie produkcji – w tym przypadku wydobycia węgla kamiennego (w domyśle energetycznego). I patrząc na wyniki polskiego górnictwa węgla kamiennego od lat, cel redukcji zdolności produkcyjnych został zrealizowany.

I tu nasuwają się pytania, a wśród nich takie: po co dopłacać do kopalń, które nie fedrują, i to nie dlatego, że są postawione w stan likwidacji? Po prostu nie ma gdzie fedrować, bo złoża zdatnego do wydobycia węgla się skończyły lub warunki prowadzenia robót górniczych są skrajnie trudne i niebezpieczne. Więc wydobycie spada… Mechanizm wyliczania dopłat uwzględniał tylko koszt wydobycia i tzw. cenę referencyjną węgla. Jednak, moim zdaniem, powinien uwzględniać także inne parametry, bo myślę, że my, podatnicy, płacimy także za istnienie kopalń, które już tylko udają fedrowanie. I nie jest to zarzut pod adresem górników, bo oni przychodzą do pracy i robią to, co im polecono. Po to większość z nas pracuje na utrzymanie siebie i swoich najbliższych. Redukcja zdolności produkcyjnych powinna odbywać się z utrzymywaniem lub wzrostem wydajności pracy i nawet rosnącym dobowym wydobyciem z jednej ściany. Zapominamy czasami, jak wielkim organizmem jest każda kopalnia i ile pracy oraz pieniędzy potrzeba do utrzymania jej w sprawności. A coraz częściej jest tak, że w kopalni utrzymuje się szyby, którymi jesteśmy w stanie wyciągać dziesiątki tysięcy ton urobku, a wyciągamy ledwie kilka i szans na więcej nie ma. To po co to utrzymywać?

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicze dziedzictwo jako narzędzie edukacji. Muzeum Saturn zaprasza na cykl szkoleń

Jak wykorzystać dziedzictwo przemysłowe jako narzędzie edukacji, animacji i budowania lokalnych partnerstw? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będą uczestnicy cyklu szkoleń „Górnicza tożsamość Zagłębia”, organizowanego przez Muzeum Saturn w Czeladzi.

Domański: Nie ma miejsca na zwiększanie wydatków publicznych w 2027 r.

Polska nie ma możliwości zwiększenia wydatków publicznych przed przyszłorocznymi wyborami - poinformował minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z Bloombergiem.

JSW pokazała wyniki za pierwsze półrocze 2026 roku. Ma ponad miliard złotych straty

Grupa Kapitałowa JSW zakończyła pierwsze półrocze 2026 roku stratą netto w wysokości 1,04 mld zł, niespełna o połowę niższą niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W drugim kwartale wynik netto Grupy był ujemny i wyniósł 427,5 mln zł, wobec 615,9 mln zł straty odnotowanej w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku. Mimo straty wyniki pierwszego półrocza pokazują pierwsze efekty działań restrukturyzacyjnych ukierunkowanych na stabilizację sytuacji finansowej oraz trwałą poprawę efektywności działalności Grupy JSW.

Resort doda przepisy dotyczące podziemnych składowisk do Prawa geologicznego i górniczego

Przeniesienie regulacji dotyczących składowania odpadów pod ziemią z rozporządzenia do Prawa geologicznego i górniczego, a także ich uaktualnienie - zakłada projekt nowelizacji ustawy, który został we wtorek opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Chodzi o ustawy projekt nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawy o odpadach, przygotowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.