Powstanie fundusz węglowy
fot: Jarosław Galusek
Wiceminister Strzelec-Łobodzińska powiedziała, że projekt jest odpowiedzią na postulaty stworzenia systemu promującego oszczędność energii
fot: Jarosław Galusek
W przyjętym przez rząd w ubiegłym tygodniu dokumencie, określającym polityką energetyczną Polski do 2030 roku, jest wzmianka o funduszu węglowym. Z jakich środków i w jakim celu będzie tworzony?
- To jest jeden z twórczych pomysłów, ale nie objawił się on w tym dokumencie w sposób nieoczekiwany. Branża górnicza co kilka lat formułuje taki postulat, więc spróbujmy go w końcu zrealizować. Sektor wydobywczy wnosi tak dużo opłat na rzecz ochrony środowiska, to może z ich części zostanie stworzony fundusz węglowy. Takie działanie zostało zapisane i przyjęte przez Radę Ministrów, a zatem ma akceptację wszystkich ministrów i nie będzie zadaniem jednego resortu. Fundusz węglowy będzie interdyscyplinarnym przedsięwzięciem i polskim wkładem w walkę z emisją dwutlenku węgla. Wszystkie państwa, których energetyka opiera się na tym surowcu, muszą współdziałać w rozwijaniu i wdrażaniu czystych technologii węglowych. Aby te działania były efektywne, potrzebne są środki finansowe.
Niektórzy naukowcy twierdzą, że rząd usiłuje domykać bilans energetyczny starymi metodami, mało innowacyjnymi. Czy Polska nie powinna śmielej podążać za pakietem klimatycznym Unii Europejskiej?
- Jesteśmy jednym z krajów, który, opierając się na własnej bazie surowcowej, stara się wypracować jakiś consensus z unijnym pakietem klimatycznym. Opinie są różne, zależnie od tego, kogo się pyta. Na pewno przyjęta przez nas polityka różni się od formułowanej przez poprzednie ekipy między innymi tym, że nie zapisywaliśmy dekarbonizacji gospodarki. Można sobie wyobrażać, że szczytne założenia pakietu klimatycznego zostaną zrealizowane w krótkim okresie czasu. Może i dałoby się to zrobić, ale jakim nakładem środków i kto za to zapłaci? Gospodarkę bezwęglową można wprowadzić zakładając, że będziemy mieli wyłącznie elektrownie gazowe lub atomowe. Gdybyśmy postawili sobie takie zadanie, to natychmiast pojawiłby się dylemat, skąd weźmiemy gaz lub pieniądze na elektrownie atomowe. Polska nie jest w tak komfortowej sytuacji, jak inne państwa europejskie, które mają energetykę jądrową od wielu lat i teraz mogą mówić, że prąd z nich jest najtańszy. Patrząc na nasze realia, widzimy, z jak z dużymi nakładami wiąże się budowa dwóch elektrowni jądrowych, które powinny powstać w Polsce w najbliższych latach.
Co jest dla Pani Minister najbardziej satysfakcjonujące w przyjętych założeniach polityki energetycznej na najbliższe 20 lat?
- Jestem zadowolona, że literackie, opisowe założenia poprzednich polityk, udało się nam przełożyć na zapisy wykonawcze. Biorąc przyjęty w ubiegłym tygodniu program do ręki, od razu wiemy, jakie są zadania na dany rok i według tego planu będą podejmowane działania legislacyjne. W polityce nie ma przestoju. Trzeba uwzględniać fakty. Nie każde zadanie będzie wymagało zmian ustawowych, wiele z nich można realizować poprzez rozporządzenia. Polityka energetyczna Polski do 2030 roku nie jest niezmiennym dogmatem. Zakładamy, że będzie elastyczna, dostosowywana do zmieniającej się sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej. W przyjętym dokumencie są zapisy ogólne, które będą rozpisywane na role, na poszczególne branże i na poszukiwanie pewnych dróg ich realizacji.
Rozmawiała: Jolanta Talarczyk