Powstanie Fundacja im. Krystyny Bochenek

Czb bochenek krystyna ARC

fot: ARC

Krystyna Bochenek, wicemarszałek Senatu RP (1953-2010)

fot: ARC

Magdalena Bochenek, córka Wicemarszałek Senatu Krystyny Bochenek zapowiedziała publicznie, że powstanie Fundacja imieniem jej matki, która zginęła w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. O całej sprawie portal nettg.pl dowiedział się za pośrednictwem telewizji TVS.

 

Fundacja imieniem Krystyny Bochenek będzie zbierała fundusze dla osób ze Śląska i Zagłębia, które potrzebują wsparcia. Głównie chodzi młodzież. Ostatnio śp. Krystyna Bochenek wspierała działalność Fundacji Rodzin Górniczych, z którą nawiązała ścisłą współpracę. Między innymi wydatnie pomagała w organizacji wycieczki do Warszawy, gdzie podopieczni Fundacji mają zwiedzić gmach parlamentu, a także pójść na spektakl teatralny.

 

- Współpraca z Fundacją Rodzin Górniczych zapowiada się bardzo ciekawie i postaram się pomóc w organizacji ciekawych imprez, by dzieci i młodzież mogły wyjeżdżać poza Śląsk – mówiła senator Bochenek w rozmowie z portalem nettg.pl jeszcze przed tragicznym lotem do Smoleńska. Jej marzenia i działania ma kontynuować Fundacja jej imienia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.