Powrót do złoża kopalni Niwka-Modrzejów
fot: ARC
Historyczne zdjęcie zlikwidowanej kopalni Niwka-Modrzejów
fot: ARC
Tego samego dnia tę wiadomość upowszechniła PAP.
Zapowiedź Mroza można potraktować jako sygnał, że spółka zamierza wrócić do wybrania „zamrożonego” złoża, pozostawionego w poddanej przed dziewięciu laty likwidacji kopalni Niwka-Modrzejów.
Poza tą wiadomością, Mróz – uzasadniając informacyjną powściągliwość zaawansowanymi przygotowaniami firmy do prywatyzacji – nie wyjawił nic więcej na temat przewidywanego scenariusza przyszłej eksploatacji w polu „Brzezinka”. Sama wiadomość nie jest zresztą szczególnie zaskakująca. O koncesyjnych i produkcyjnych przymiarkach w odniesieniu do obszaru górniczego
„N-M” już na początku lipca br. otwarcie mówił prezes zarządu KHW, Stanisław Gajos.
Po węgiel można wrócić
– Likwidację kopalni poprzedziło porozumienie pomiędzy zarządem naszej firmy a partnerami społecznymi. Jeden z najważniejszych jego punktów głosił, iż w przyszłości rozważona zostanie możliwość wybrania resztki jej złoża od strony sąsiednich zakładów. Prowadzone dotąd pod tym kątem analizy „nie zamykały się” ekonomicznie. Natomiast w nowych okolicznościach dobrej koniunktury na węgiel doszliśmy do wniosku, że należy przystąpić do projektu sięgnięcia po pozostawiony w Niwce-Modrzejowie węgiel, wywiązując się tym samym z porozumienia sprzed 9 lat – argumentował wtedy Gajos.
Trudno zresztą mówić o resztkach złoża. „Zamrożone” w zlikwidowanym zakładzie zasoby węgla są – w rozmaitych wariantach – szacowane na 60–120 mln ton.
W ocenie prezydenta Sosnowca, Kazimierza Górskiego – człowieka, wywodzącego się z górnictwa, a więc znającego się na rzeczy – w obszarze dawnego nadania Niwki-Modrzejowa pozostało minimum 100 mln ton pierwszorzędnej jakości węgla.
Więcej chętnych
Górski przekonuje, że gmina jest zainteresowana ożywieniem górnictwa w Sosnowcu.
– Po czasach jego świetności, w całym Zagłębiu fedruje już tylko kopalnia Kaziemierz-Juliusz. Z punktu widzenia władz gminy zapowiedź powrotu z eksploatacją do zlikwidowanej „N-M” jest na pewno bardzo dobrą wiadomością. Trudno, abym – jako były górnik – nie cieszył się z faktu, że nasze naturalne bogactwo nie jest marnotrawione. Pozostawiając jednak na boku zaangażowanie emocjonalne, z wejściem w pozostawione złoże łączyłyby się większe wpływy do budżetu miasta z tytułu podatków lokalnych, m.in. opłaty eksploatacyjnej i od nieruchomości. Tym bardziej, że spodziewana produkcja biegłaby na poziomie 900 m, a więc jej wpływy na powierzchnię nie byłyby aż tak uciążliwe dla właścicieli nieruchomości. Przy tym pole koncesyjne znajduje się pod mniej zurbanizowanym fragmentem miasta – mówi Górski.
Ale prezydent Sosnowca zaskoczył jeszcze jedną informacją. Otóż, oprócz holdingu, do eksploatacji złoża „N-M” miałby aspirować inny jeszcze „europejski podmiot gospodarczy”.
– Spółka ta zabiega o opinię gminy. Kolejna firma nadesłała zapytanie w tej sprawie – powiedział nam Górski, nie ujawniając jednak nazw zainteresowanych. Atutem holdingu w powrocie do złoża „N-M” jest na pewno infrastruktura kopalni Mysłowice (dziś Mysłowice-Wesoła), skąd można do niego sięgnąć.
– Do chwili obecnej do Ministerstwa Środowiska nie wpłynął żaden wniosek koncesyjny na eksploatację węgla w polu „Brzezinka” – w piątek, 19 września odpowiedziała „Trybunie Górniczej” Elżbieta Strucka, rzecznik prasowy ministra środowiska.