Powódź w Australii już wpływa na ceny węgla

Galemba1 gal

fot: Jarosław Galusek

Sytuacja z pewnością wpłynie na ceny węgla - twierdzi Jerzy Galemba

fot: Jarosław Galusek

Z pytaniem o to jak powódź, paraliżująca pracę kopalń w australijskim Queensland wpłynie na sytuację na światowym rynku węgla, portal nettg.pl zwrócił się do Jerzego Galemby – rzecznika prasowego Węglokoksu.

- Ta sytuacja nie tylko będzie miała, ale już ma wpływ na rynek węgla. Wystarczy spojrzeć na wskaźnik węglowy, który na bieżąco obserwujemy. W ciągu dwóch tygodni wzrósł on o 17 dolarów. Wiemy że w australijskich portach składy zaczynają schodzić poniżej limitów, a statki oczekują na więcej węgla – powiedział Galemba.

- Już teraz można powiedzieć, że na pewno będziemy mieli do czynienia z problemem. Sytuacja z pewnością wpłynie na ceny węgla – dodał.

Borykający się z powodzią stan Queensland to najbogatszy w węgiel rejon Australii. Cały kraj produkuje ponad połowę węgla koksującego na światowym rynku. Prognozy meteorologów mówią, że powódź może potrwać jeszcze nawet miesiąc.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.