Potrzebujemy ludzi do obsługi nowoczesnych fabryk

fot: Andrzej Bęben/ARC

Globalny lider w projektowaniu, rozwijaniu i produkcji systemów hamulcowych jest obecny na terenach Podstrefy Sosnowiecko-Dąbrowskiej od 2003 r.

fot: Andrzej Bęben/ARC

Choć Polska postrzegana jest korzystnie przez inwestorów zagranicznych, to liczba inwestycji, zwłaszcza w specjalnych strefach ekonomicznych, jest niższa niż przygotowane pod nie atrakcyjne tereny. Przyciągnąć inwestorów mógłby kapitał ludzki, niestety, brakuje osób o takich umiejętnościach zawodowych, na które jest zapotrzebowanie. Katowicka SSE wraz z Politechniką Śląską planują uruchomienie dualnych studiów, które pozwolą na jednoczesną naukę teorii i praktykę w konkretnej firmie.

- Miejsc do inwestowania dobrze wyposażonych w infrastrukturę i nieźle skomunikowanych jest znacznie więcej niż potencjalnych inwestorów, dlatego musimy sięgać po znacznie kosztowniejsze w utrzymaniu czy w realizowaniu przewagi konkurencyjne. Wracamy do naszej podstawowej przewagi, którą jest kapitał ludzki - zapowiada Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. - Rynek pracy uległ pewnej deformacji. Szkoły zawodowe kształciły w zawodach, które są potrzebne na świecie, a nie u nas - kucharzy czy fryzjerów. My potrzebujemy ludzi do obsługi nowoczesnych fabryk.

Przed rokiem Katowicka SSE rozpoczęła pilotażowy program K2 - Kariera i Kompetencje. W maju uruchomiono w siedzibie Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach Centrum Kompetencji, którego celem jest zapewnienie oferty edukacyjnej w zakresie automatyki, pneumatyki, hydrauliki, robotyki i mechatroniki przemysłowej.

- Szkoły muszą się zmienić tak, żeby swoimi wynikami zaświadczały o tym, że to jest prestiżowe miejsce. Liczba uczniów, którzy uzyskują dobre miejsce pracy w okresie sześciu miesięcy i średnie wynagrodzenie to są parametry, że szkoła kształci w dobrej specjalizacji, na właściwym poziomie. Ale to wszystko trzeba zbudować - przekonuje Wojaczek.

Jak mówi, na Politechnice Śląskiej trwają przygotowania do uruchomienia trzyletnich licencjackich studiów zawodowych na Wydziale Mechaniczno-Technologicznym. Mają one ruszyć w najbliższym roku akademickim. Połowę czasu studenci spędzą w firmach, ucząc się zawodu w praktyce.

- Ich prace dyplomowe będą rozwiązaniem konkretnych problemów technicznych czy technologicznych u pracodawcy. Ci ludzie natychmiast będą mieli pracę, bo nikt takiej osoby nie wypuści od siebie, jeżeli przedtem ona ten cykl przeszła w sposób prawidłowy - przekonuje Wojaczek. - Pomoc publiczna się pewnie kiedyś skończy, ale zostanie nam przewaga dobrze zorganizowanego miejsca na inwestycje, niedrogiego i świetnego rynku pracy. To są dwie rzeczy, które należy poprawić i rozwinąć, a wówczas wciąż będziemy liderami.

Katowicka SSE w czerwcu obchodzi swoje 20-lecie. Przez ten czas zebrała ponad 5,5 mld euro na inwestycje. Największą część z nich przekazali Amerykanie - 35,8 proc., oraz Włosi - 22,4 proc. W strefie inwestują też m.in. Polacy, Niemcy, Japończycy i Hiszpanie.

- Nasi klienci rozwijają się w kierunku wysokich technologii i innowacji. To jest trochę w sprzeczności z podstawowym założeniem strefy, tzn. z tym, że ona ma tworzyć miejsca pracy. Ale trend reinwestowania zysków w strefie po to, żeby na przykład dobudować kolejną nowoczesną linię produkcyjną, która wprawdzie w zestawieniu z tą pierwszą zatrudni 10 razy mniej ludzi, oznacza jednak, że dzięki temu chronimy te pierwsze miejsca pracy - dzieli się doświadczeniami prezes Katowickiej SSE.

Jak podkreśla, niezadowoleni inwestorzy mogliby opuścić strefę i zlikwidować wszystkie miejsca pracy. Ponadto inwestycje w zaawansowane technologicznie rozwiązania podnoszą kwalifikacje zawodowe pracowników, dając im wyższe kompetencje, co przyczynia się do tego, że pracodawcom nie opłaca się ich zwalniać. Dodatkowo pozytywną stroną inwestycji dokonywanych w Katowickiej SSE jest fakt, że inwestorzy nie są uzależnieni od jednego odbiorcy, którego kłopoty mogłyby spowodować ich bankructwo czy przynajmniej konieczność ograniczenia produkcji.

- Te firmy, zwłaszcza z branży motoryzacyjnej, mają tak dobrze zdywersyfikowane portfele zamówień, że nawet zamieszanie w jednej czy w dwóch fabrykach nie powoduje żadnej frustracji właściciela, a tym bardziej pracowników, o których nam chodzi. To wszystko przebiega w sposób niezauważalny - mówi Wojaczek.

Motoryzacja to najważniejsza branża w strefie. Odpowiada za ponad 60 proc. inwestycji. Kolejna - wyroby ze szkła - jest dziewięciokrotnie mniejsza.

- Polska walczy o kolejne fabryki samochodów, ale nawet jeżeli ta fabryka nie trafi do nas, tylko na Słowację, Węgry czy do Czech, to i tak dostawcy ulokują w portfelach naszych klientów zlecenia. A właśnie dywersyfikacja powoduje, że stabilność tego zatrudnienia jest kilka razy większa niż w jednej fabryce, która uzależniona jest od produkcji najczęściej jednego modelu - przekonuje prezes KSSE.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Badania jaskiń podważają podręcznikowy obraz Tatr

Czy lodowce rzeczywiście wyrzeźbiły tatrzańskie doliny? Nowe badania polsko-amerykańskiego zespołu naukowców pokazują, że odpowiedź może być zaskakująca. Analiza osadów zachowanych głęboko w tatrzańskich jaskiniach wskazuje, że około 80 proc. współczesnej głębokości dolin po północnej stronie Tatr istniało już 1,6 mln lat temu – zanim doszło do największych zlodowaceń plejstocenu.

Urlopowe remonty? No niestety, to polska tradycja

Blisko 60 proc. ankietowanych wskazało, że przynajmniej część urlopu przeznacza na naprawy, odświeżanie lub remont mieszkania - wynika z raportu UCE Research i platformy Fachurra.pl. W ocenie ekspertów wpływ na te decyzje mają rosnące w ostatnich latach koszty usług remontowo-budowlanych.

Przydomowa retencja to przyszłość

Zakaz tzw. greenwashingu z lekkim opóźnieniem

Sejmowe komisje uznały w środę, że opracowany przez UOKiK projekt zakazujący tzw. greenwashingu, czyli reklamowania produktów jako przyjaznych dla środowiska, choć nie potwierdza tego stosowny certyfikat, wymaga "przemyślenia" przez wnioskodawcę. Rozpatrzenie projektu przeniesiono na wrzesień.

154 mln zł dla gmin i powiatów z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg

Ruszyły nabory do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg na 2027 r. Dla gmin i powiatów z woj. śląskiego na budowy, przebudowy i remonty dróg przewidziano 154 mln zł - zapowiedział w środę wojewoda Marek Wójcik.