Potrzeba więcej węgla opałowego. Nie zdziwi mnie, jak za chwilę ktoś obarczy za to winą górników

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Przekonałem się w ostatnich dniach, że to, co kiedyś było normalną zimą, stało się problemem. Kiedyś śmiałem się, czytając o bolesnych skutkach ataków zimna i śniegu w USA czy zachodniej Europie. Dziś zimy są cieplejsze, ale zdarzają się sytuacje takie jak ostatnio. I trochę się dziwię, że jako społeczeństwo tak szybko przestaliśmy przewidywać sytuacje, które są jednak prawdopodobne. Trochę się martwię, bo znalazłem w skrzynce na listy „Poradnik bezpieczeństwa”. I po tym ostatnim ataku zimy zastanawiam się, ile osób tę broszurę przeczyta, a trzeba to zrobić.

Pokazuje to sytuacja w Ukrainie, gdzie terrorystyczne rosyjskie ataki na tzw. infrastrukturę krytyczną i zima pokazują skalę wyzwań. I trochę z niepokojem słuchałem wypowiedzi ludzi, że nie od razu pojawiły się pługi i piaskarki, a przecież jak dopiero zaczyna sypać, to jeszcze nie bardzo jest co odśnieżać. Nie ruszam się w dalszą drogę bez czegoś do picia i jakiejś przekąski, bo nie raz słyszałem na kopalni, że „lepiej nosić niż się prosić”. A przecież ostre ataki zimy zdarzają się co kilka lat. A my po polsku wierzymy, że jakoś to będzie… i potem pretensje mamy do wszystkich, ale nie do siebie.

Przeczytałem też, że niedobór polskiego węgla opałowego, czyli tzw. grubych sortymentów z polskich kopalń, musimy uzupełniać importem z Kolumbii. W istocie zmienił się tylko kierunek, skąd sprowadzamy węgiel opałowy. Do 2022 r. importowaliśmy takie paliwo z rosyjskich kopalń. Przy ogólnej nadprodukcji węgla w naszym kraju węgiel opałowy stanowi tylko kilka procent, czyli dziś może to być najwyżej dwa miliony ton. Potrzeba więcej… Nie zdziwi mnie, jak za chwilę ktoś obarczy winą naszych górników. Co kilka lat wraca temat zwiększenia wychodu węgla grubego, ale bez efektu. Przyczyną są współczesne technologie wydobycia i transportu węgla, a ściślej ich mechanizacja. Brytyjczycy zorientowali się już po wprowadzeniu do swoich kopalń pierwszych kombajnów bębnowych w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Dawały one wzrost wydobycia węgla ze ściany, ale jednocześnie bardzo malał wychód tych grubych sortymentów. Podejmowano różne działania dla zmiany tego stanu, ale nie przynosiło to efektu. W konsekwencji trzeba było zelektryfikować kolej, by móc zrezygnować z parowozów czy zastąpić je lokomotywami spalinowymi. Kiedy pojawił się prawdziwy smog, wprowadzono ograniczenia w stosowaniu węgla w paleniskach domowych. Wreszcie zmieniono sposób spalania węgla w paleniskach przemysłowych, przechodząc na spalanie miałów. W Polsce, która intensywnie rozbudowywała i mechanizowała górnictwo węglowe, wzrost wydobycia rekompensował spadek wydobycia grubych sortymentów. Od szeregu lat wydobycie węgla w naszym kraju spada, spada więc także wydobycie grubych sortymentów, czyli węgla opałowego.

Prezes JSW odważnie stara się spotykać z załogami swoich zakładów

Przypominam sobie, jak przed laty przedstawiciele związków zawodowych wnosili o zakaz importu węgla (wtedy niemal w całości z Rosji) dla ochrony polskich kopalń. Okazało się, że dobry jakościowo węgiel z importu przychodził do naszego kraju jako węgiel niesortowany i na naszej ścianie wschodniej powstało kilka tysięcy miejsc pracy przy sortowaniu tego węgla. Miały kierowano do energetyki i ciepłownictwa, a węgle opałowe głównie do odbiorców indywidualnych. Te miejsca pracy powstały tam, gdzie bezrobocie było wyższe niż na Górnym Śląsku. Ciekawe jest to, że wiele krajów wydobywających znacznie więcej węgla niż Polska, nie podaje wcale informacji o produkcji węgla opałowego. Nie zmienia to jednak faktu, że użytkownicy węgla opałowego mają u nas problem. A popyt i możliwość jego zaspokojenia niestety dyktuje ceny.

Martwi mnie sytuacja w JSW. Pisałem kiedyś, że w naszym kraju, kiedy pojawia się problem, to najpierw szukamy jakiegoś winnego, i dziś w Jastrzębskiej powszechne jest hasło, że problemy są zawinione przez poprzedni zarząd czy zarządy. A w domyśle brzmi, że skoro to ich wina, to nie jest nasz problem. Tyle że, jak zawsze, problem zostaje. Pełniący obowiązki prezesa JSW Bogusław Oleksy odważnie stara się spotykać z załogami swoich zakładów, by pokazać złożoność problemów i co, jego zdaniem, należy zrobić. Trzymam kciuki za powodzenie Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W przyszłym tygodniu ceny paliw spadną, o ile rząd przedłuży pakiet CPN

Jeśli pakiet CPN zostanie przedłużony na dotychczasowych zasadach, to ceny benzyny mogą spaść o ok.10-15 gr/l a oleju napędowego o 25 gr/l - przekazało w piątek biuro Reflex. W przeciwnym wypadku ceny paliw wzrosną.

Coraz mniej rent wypadkowych. I to o niemal jedną trzecią w ciągu dekady!

Liczba osób pobierających renty wypadkowe systematycznie maleje. W ciągu ostatnich dziesięciu lat ubyło ponad 57 tys. świadczeniobiorców. Dane ZUS pokazują, że trend jest trwały i obejmuje wszystkie główne grupy rent wypadkowych.

Transformacja energetyczna Polski: Co czeka węgiel? Kluczowa konferencja już w październiku

W październiku w Zakopanem, pod auspicjami Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk, spotkają się eksperci z najbardziej prestiżowych ośrodków naukowych naszego kraju. W centrum uwagi pojawią się zagadnienia związane m.in. z bezpieczeństwem energetycznym, rynkiem surowcowym i dekarbonizacją.

Grzegorz Wacławek o przyszłości PGG: Nie możemy zaklinać rzeczywistości

Czy mamy zamykać? Czy mamy rozwijać? Czy mamy coś zmieniać? To dylematy, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale i górnictwo w całej Europie – mówił podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” Grzegorz Wacławek, wiceprezes PGG ds. restrukturyzacji. - Restrukturyzacja i moje zadanie tak naprawdę polega na tym, bym odpowiedzialnie przygotował spółkę do zmiany. Do tego, by się dostosowała do tych zmian gospodarczych, które czekają region - dodał wiceprezes.