Potomek rodziny Solvay zjechał do kopalni „Wieliczka”

Solvay wieliczka 20 05 2010 ARC

fot: T. Kordula/Kopalnia Wieliczka

Jean Marie Solvay - potomek rodziny Solvay (drugi z lewej) w wielickich podziemiach

fot: T. Kordula/Kopalnia Wieliczka

Wielicką kopalnię zwiedził w czwartek 20 maja Jean Marie Solvay - potomek rodziny Solvay, długoletnich właścicieli m.in. Krakowskich Zakładów Sodowych, w których pracował w trakcie wojny późniejszy papież, Jan Paweł II. Jak poinformowała portal nettg.pl Monika Szczepa z Działu Marketingu i PR Kopalni Soli „Wieliczka” – Trasa Turystyczna, Zakłady „Solvay” i wielicką kopalnię łączy kilkadziesiąt lat wspólnej historii.

- Po zwiedzeniu trasy turystycznej Jean Marie Solvay wpisał się do Księgi Zwiedzających – informuje nas Monika Szczepa. - Od prezesa zarządu Kopalni Soli „Wieliczka” SA Kajetana d’Obyrna otrzymał on niecodzienny prezent: album poświęcony Zakładom Sodowym „Solvay” w Krakowie, a także cykl reprodukcji ukazujących związek wielickich podziemi z fabryką sody. Jedna z nich upamiętnia wizytę zarządu krakowskiego „Solvaya” w kopalni. Niecodziennemu gościowi towarzyszył książę Michał Sapieha – dodaje Monika Szczepa.

Losy kopalni i Krakowskich Zakładów Sodowych splotły się ze sobą już na początku XX wieku. W 1908 roku rozpoczęto budowę rurociągu, którym od roku 1915 transportowano do Zakładów Solvay solankę z Wieliczki. Siedem lat później, już po odzyskaniu niepodległości, firma „Zakłady Solvay w Polsce” otrzymała koncesję na eksploatację złoża soli w Wieliczce-Baryczy, którą zaczęła realizować w sierpniu 1924 roku. Współpraca trwała aż do roku 1991.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.