Potok Chudowski: Opór właścicieli utrudnia likwidację szkód

Potok chudowski ARC

fot: ARC

Właściciele działek przekażą je kopalni pod naprawę szkód góniczych, jeśli wycena będzie "sensowna"

fot: ARC

Podczas powodzi w Przyszowicach ludzie najpierw myśleli, że to czwartek był najgorszy. Przed południem woda ze wzbierającego po intensywnych opadach Potoku Chudowskiego podeszła pod ogrodzenie posesji państwa Bonków. Jednak we wtorek było jeszcze gorzej. Rodziny Bonków, Gatnerów i Kowolów musiały opuścić swoje domy. Państwo Swoboda mają zalaną posesję, woda stoi już w kotłowni, więc na wszelki wypadek wynieśli wszystko co wartościowe na piętro.

Wszyscy mieli pecha: ich domostwa znajdują się niedaleko brzegu potoku. Gdyby nie szkody górnicze, niebezpieczeństwo powodzi nie byłoby tak duże. Niestety, w wyniku górniczej eksploatacji koryto rzeki jest zdeformowane i woda, która kiedyś dawała się we znaki tylko w czasie wiosennych roztopów, stała się ciągłym zagrożeniem. Kopalnia „Sośnica-Makoszowy”, która fedruje na tym terenie, nie uchyla się od odpowiedzialności.

– Szkoda powstała z naszej winy, nie jest kwestionowana przez kopalnię i chcemy ją naprawić – zapewnia Roman Walter, dyrektor techniczny „Sośnicy-Makoszowy”.

Mimo wykonania stosownych projektów, związanych z regulacją potoku, nie może jednak uzyskać pozwolenia na budowę, bo nie zgadzają się na to niektórzy użytkownicy gruntów.

Na górce bezpieczniej

– Sąsiedzi, którzy nie godzą się na regulację, nie muszą obawiać się zalania. Potok wylewa tylko na ich pola, a oni za każdym razem otrzymują odszkodowanie. To „święte” prawo własności. Dziwię się jednak, że z gruntów pod budowę autostrady można ludzi wywłaszczyć, a tym przypadku, mimo że chodzi tylko o skrawek pola, jest to niemożliwe – oburza się Jadwiga Bonk, której posesja została zalana jako pierwsza.

Inaczej widzi tę sprawę Teresa Swoboda, która wraz z sąsiadami – rodziną Liszków i Pilnych – pozostaje w konflikcie z kopalnią:

– Wyrażamy zgodę na ugodę i chcemy nawet sprzedać kopalni część działek, ale pod warunkiem, że otrzymamy sensowną cenę. Nasz grunt znajduje się 5 km od węzła autostrady, a kopalnia zaproponowała nam 9 zł za metr kwadratowy. Nasza propozycja, podlegająca negocjacji, to 150 zł za metr.

Dyrektor Walter wyjaśnia, że oferta kopalni, mówiąca o 9 zł za metr kwadratowy, to cena zbliżona do ustalonej przez sąd, dla gruntów przeznaczonych pod obwałowanie Kłodnicy. Nawet, gdyby kopalnia wykazała maksimum dobrej woli i chciała dorzucić właścicielom gruntu coś z własnej kieszeni, z punktu wiedzenia prawa jest to niemożliwe, bo naraziłoby dyrekcję na zarzut niegospodarności.

– Ceny działek inwestycyjnych w okolicach autostrady skoczyły wprawdzie do 100 zł za metr, ale w tym wypadku trzeba pamiętać o bardzo niekorzystnej lokalizacji – wyjaśnia Janusz Korus, zastępca wójta gminy Gierałtowice.

Na długo przed obecną powodzią kopalnia, nie mogąc się dogadać z kilkoma mieszańcami ulicy Brzeg, zwróciła się do Starostwa Powiatowego w Gliwicach z wnioskiem o podział gruntów, przeprowadzenie regulacji oraz wywłaszczenie. Pięciu właścicieli gruntów złożyło jednak zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a SKO przychyliło się do ich wniosku, przekreślając kontynuowanie wywłaszczenia.

Ratunek w Urzędzie Górniczym?

Na inny pomysł rozwiązania tego gordyjskiego węzła wpadli państwo Bonkowie. Wykorzystując zapis w Prawie geologicznym i górniczym, wystąpili o pomoc do dyrektora Urzędu Górniczego w Gliwicach: „Jest nam wiadomo, że w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa urządzeń użyteczności publicznej, w związku z eksploatacją kopalni, dyrektor Urzędu Górniczego może zezwolić na zajęcie gruntów na czas konieczny do usunięcia zagrożenia i jego skutków”.

– Na razie nic nie wiem o takim piśmie. Sprawa toczy się pomiędzy kopalnią a właścicielami gruntów – powiedział w rozmowie z „Trybuną Górniczą” Piotr Wojtacha, dyrektor OUG-u w Gliwicach.

Czytaj też:
Właściciele kilku działek nie zgadzają się, aby kopalnia „Sośnica-Makoszowy” uregulowała koryto rzek

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu

Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.

Jaworzno: 7 miliardów na energetykę, 4,5 mld na fabrykę elektryków i koniec ery slajdów

Inwestycyjny zwrot w Jaworznie staje się faktem. Miasto, które trzy lata temu kojarzyło się z awariami bloku 910 MW, brakiem węgla i wstrzymaną budową szybu Grzegorz, dziś ma na stole projekty za kilkanaście miliardów złotych. O transformacji energetycznej, górniczej i motoryzacyjnej mówili zgodnie samorządowcy i władze województwa śląskiego.

Jak Czeladź dała drugie życie kopalni i buduje markę Zagłębia

Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.