Porwany przez talibów geolog prosi polski rząd o ocalenie mu życia
Przedstawiciel porywaczy, który określił się jako Mohammad, zadzwonił do lokalnej redakcji największego pakistańskiego dziennika \"Dawn\" w mieście Kohat, w górach przy granicy z Afganistanem powiedział, że rada starszych rejonu Dara uznała, iż talibowie nie mogą dłużej czekać na spełnienie dwóch rządań (wycofanie wojska z talibańskich terenów plemiennych i wypuszczenie pojmanych tam jeńców). Mohammad podkreślił, że porywacze nie chcą żadnego okupu. Na odpowiedź będą czekać do 4 lutego wieczorem.
Rzecznik MSZ potwierdził informację o groźbach talibów. Piotr Paszkowski dodał, że w tej sprawie zebrała się już rada kryzysowa. Aranżowana jest też rozmowa ministra Radosława Sikorskiego z szefem MSZ Pakistanu. Najprawdopodobniej zostanie zorganizowane również spotkanie ministra z ambasadorem Pakistanu w Polsce. Piotr Paszkowski podkreślił, że Polska podejmuje wszelką działalność dyplomatyczną, aby pomóc uprowadzonemu.
Zdaniem Krzysztofa Liedla - dyrektora Centrum Badań nad Terroryzmem - groźby porywaczy oznaczają, że chcą oni zmusić negocjatorów do szybszego spełnienia ich żądań. Krzysztof Liedel w rozmowie z IAR podkreślił, że teraz - niestety - należy się spodziewać każdego, nawet najczarniejszego scenariusza.
Przypomnijmy, że porwany Polak, Piotr Stańczak, jest geologiem, pracownikiem firmy Kraków Geofizyka Limited, obsługiwał urządzenia pomiarowe 200 km od Islamabadu. We wrześniu 2008 roku grupa uzbrojonych mężczyzn napadła na samochód, którym jechał, zabijając pakistańskiego kierowcę i dwóch ochroniarzy. Przetrzymywany był m.in. na barce na rzece Indus. Krakowska Geofizyka Ltd., która wykonuje zlecenia rządowe i firm w Pakistanie natychmiast ewakuowała do kraju wszystkich swoich pracowników.
Czytaj też:
Pakistan: Trwają poszukiwania uprowadzonego Polaka