Porażka litewskich inwestycji Orlenu
fot: orlen.pl
Rafineria Możejki
fot: orlen.pl
Za wejście na rynek litewski Orlen zapłacił prawie 2,3 mld dol. Tyle w 2006 roku kosztowało przejęcie rafinerii w Możejkach (płocka spółka dysponuje w niej obecnie 90 proc. akcji). Od samego początku jednak inwestycja była nieudana.
W niejasnych okolicznościach, tuż przed przejęciem Mazeikiu Nafta (MN) przez PKN, wybuchł pożar, który zniszczył instalację produkcyjną. Odbudowa trwała ponad rok i dopiero w tym roku instalacja została uruchomiona. Rafineria jednak na kilkanaście miesięcy musiała znacząco ograniczyć przerób. Orlen do tej pory nie mógł skorzystać zatem z pełnych mocy produkcyjnych zakładu. A ten generuje straty - w III kwartale tego roku wyniosły one 26 mln dol. Negatywny wpływ na wyniki spółki ma również konieczność zakupu przez MN droższej ropy. Rosja, jeszcze w lipcu 2006 r., wstrzymała dostawy surowca do zakładu. Oficjalnym powodem była awaria nitki ropociągu Przyjaźń. Część ekspertów uważa jednak, że to konsekwencja przegranej w przetargu na MN koncernów z Rosji.
- Niestety, w wymiarze gospodarczym spełnił się najczarniejszy scenariusz. W efekcie odcięcia dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem Orlen na Litwie stracił tzw. premię lądową. W konsekwencji spadła marża grupy Możejki, gdyż dostawy surowca morzem są znacznie droższe - wyjaśnia Przemysław Wipler, dyrektor generalny Instytutu Jagiellońskiego i były dyrektor Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki. Płocka spółka pozbawiona została także dochodów z tytułu tranzytu rosyjskiej ropy. Wraz z wyłączeniem ropociągu do Możejek nie mógł być realizowany eksport przez terminal morski w Butyndze.
Międzynarodowa sieć stacji Orlenu, po kilku latach chudych, wychodzi na prostą. Wolumen sprzedaży paliw w detalu w III kwartale wyniósł, dla całej Grupy Kapitałowej PKN, 1,317 mln ton (wzrost o 15 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku.).
- Mamy rekordowy wynik operacyjny w tym segmencie - zapewnia Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes koncernu ds. finansowych.
Jako główne filary wzrostów segmentu detalicznego wskazuje jednak stacje płockiej spółki w Polsce, Niemczech i Czechach.
- Średnia roczna sprzedaż na stację Orlenu w naszym kraju osiągnęła poziom 3 mln litrów. W Niemczech jest to nawet 3,8 mln l - podkreśla Sławomir Jędrzejczyk.
To rzeczywiście poziom sprzedaży, jakim poszczycić się mogą stacje największych koncernów zachodnich. Wystarczy powiedzieć, że szacuje się, iż przeciętna stacja w Polsce sprzedaje w skali roku 1,3 mln ton. Orlen nie chwali się jednak wynikami osiąganymi na Litwie. Tamtejsze stacje spółki mają się bowiem coraz gorzej. W III kwartale zanotowały 20-proc. spadek sprzedaży. A wszystko po przeprowadzeniu i wciąż trwającej akcji rebrandingu i gruntownej modernizacji tych placówek. Kosztowny proces zakończył się porażką. Nic dziwnego, że władze PKN analizują, czy zapowiadane wcześniej plany rozbudowy sieci do ponad 200 stacji kosztem ponad 200 mln dol. mają sens. Niemal pewne jest też, że wycofają się z deklaracji o wejściu na pozostałe rynki bałtyckie. Zdaniem Sławomira Jędrzejczyka, obecnie są ciekawsze miejsca na inwestowanie. Potwierdza to znowelizowana strategia Orlenu, która nie przewiduje już akwizycji i rozwoju na Łotwie - podkreśla \"Gazeta Prawna\".