Jacek Korski: Pora na optymizm w górnictwie? Obawiam się, że nie. I to nawet z ministrem górnikiem

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Mamy podsekretarza stanu odpowiedzialnego za górnictwo! I to górnika! Czy oznacza to, że pora na optymizm? Obawiam się, niestety, że nie. Niemal w każdym rządzie od lat jest osoba odpowiedzialna za górnictwo węglowe, ale wcale nie wynika z tego, że w tym górnictwie zmienia się coś na lepsze.

Już na starcie zaniepokoiło mnie stwierdzenie, że nowy wiceminister zajmie się nową ustawą górniczą. Kilka miesięcy temu usłyszeliśmy, że projekt ustawy już jest i zaraz zajmie się nią rząd. Przed rekonstrukcją rządu to samo słyszeliśmy z Ministerstwa Przemysłu, a za dwa miesiące miną dwa lata od powołania tego rządu. Wydawać się może, że materia jest tak skomplikowana, że trudno znaleźć jakieś rozwiązanie. A ja obawiam się, że nikomu nie chce się na poważnie zająć tematem pod tytułem „polski węgiel”. Przecież tylko w minionej dekadzie mieliśmy wiceministrów odpowiedzialnych za górnictwo, zwłaszcza węgla kamiennego, wielu. Byli, ale w swoich konstelacjach politycznych niewiele mieli do powiedzenia i jedyna korzyść sprowadzała się do tego, że tytułowano ich ministrami. A temat dotyczy nie tylko branży czy Zagłębia Górnośląskiego.

Problem się jakoś rozwiąże? Niekoniecznie

I mam wrażenie, że od lat w stolicy pokutuje wiara, że problem się jakoś rozwiąże, tylko dziś potrzebny jest ten magiczny „spokój społeczny”. Demonstracja w Katowicach i marsz gwiaździsty pokazują, że może to być trudne. Zwłaszcza że problemy dotykają także innych branż i przemysłów tradycyjnych, które, jak w całej Unii, mają problem z utrzymaniem konkurencyjności przy coraz bardziej krępujących przepisach w ramach europejskiej wspólnoty. Przemysły tradycyjne to tradycyjne związki zawodowe, które zawsze mają jakieś polityczne korzenie i polityczne sympatie, więc o spokój i merytoryczną dyskusję może być trudno.

Ostatnie tygodnie obfitują w różne debaty i panelowe dyskusje w ramach konferencji, nie tylko naukowych. Do pewnego momentu starałem się to wszystko śledzić, ale już daję sobie coraz częściej spokój. Wypowiadają się ciągle ci sami ludzie, którzy często o realnych problemach polskiego górnictwa węglowego i ich przyczynach mają niewielkie lub żadne pojęcie. Niejednokrotnie na tych łamach nawoływałem do uważnego, analitycznego przyjrzenia się problemom przemysłu wydobycia węgla kamiennego. Zbyt często wskazuje się bowiem pomysły bez rzetelnej diagnozy tego, co jest. Nie jest dzisiaj modne sięganie do niemieckich odniesień, a zwłaszcza górniczych, bo wydobycie węgla kamiennego zakończono tam, z honorami, w 2018 r.

Wydobycie węgla mamy jak w latach 80.

Mój niepokój budzi jednak fakt, że podobny poziom wydobycia jak u nas w ostatnich latach, notowano pod koniec lat 80. minionego stulecia, ale przy znacznie wyższej wydajności pracy i produktywności ścian. Wywołuje to refleksję o sens wydobywania czarnego złota w naszym kraju. My nadal przez wiele lat będziemy musieli lubić węgle kopalne, bo prognozuje się wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną nawet do 55 gigawatów w dającej się przewidzieć przyszłości. Odnawialne, choć zależne od pogody, źródła energii nie załatwią tematu samodzielnie. Energetyka jądrowa w naszym kraju to dość odległa przyszłość.

Niemcy zakończyli fedrowanie, ale nie zaprzestali używania węgla kamiennego, wspominają o zwiększaniu energetyki opartej na węglu brunatnym. A my? Też będziemy potrzebowali węgli kopalnych. Przemawia za tym argument, że mamy u siebie duże zasoby tych paliw. Problem jednak w tym, czy będziemy w stanie zaspokoić krajowe zapotrzebowanie na węgiel kamienny wydobyciem z istniejących polskich kopalń? Dziś mamy teoretycznie nadprodukcję węgla i zachodzi potrzeba ograniczania wydobycia. Jednak mamy dziś jednostki wydobywcze, które z różnych przyczyn wydobywają z roku na rok coraz mniej coraz słabszego jakościowo węgla. Ludzie chcą pracować nawet w takich kopalniach, ale często ich praca nie przynosi już żadnych korzyści i nie jest to, niestety, ich wina.

Martwi mnie, że jak w wielu innych dziedzinach, w tysiącach słów ginie istota problemu, któremu na imię Polskie Górnictwo Węgla Kamiennego!


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.