Populizm i nieodpowiedzialność Roberta Biedronia

fot: Jarosław Galusek/ARC

Wiadomo, że warunkiem dla każdego inwestora jest uzyskanie w dość szybkim tempie rentowności. Trudno jest bowiem tolerować funkcjonowanie zakładu wydobywczego, który generuje straty na poziomie kilkuset złotych na tonie węgla - ocenił b. wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Ja tego typu wypowiedzi nie traktuję poważnie. Jest to ruch populistyczny osadzony w realiach konwencji politycznej – stwierdził w rozmowie z portalem netTG.pl b. wicepremier, minister gospodarki w latach 1997-2001, Janusz Steinhoff komentując propozycje Roberta Biedronia, który chciałby, aby w 2035 r. w Polsce skończyła się era węgla.

- Nie traktuję tego poważnie, budujemy obecnie elektrownie węglowe i o tym, jak długo będą funkcjonować kopalnie decyduje geologia i ekonomia a nie wola polityczna. Te zapowiedzi to populizm i nieodpowiedzialność, ale takie obyczaje od dłuższego czasu panują na naszej scenie politycznej – stwierdził Janusz Steinhoff,

Jako przykład takich wypowiedzi przywołał on słowa b. premiera Donalda Tuska, który mówił, że „nie zamknie żadnej kopalni” oraz słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który mówił, że „nie pozwoli zamordować górnictwa”.

- A przecież nikt tego górnictwa mordować nie zamierza – dodał Steinhoff.

- Wypowiedź pana Biedronia niestety wpisuje się w takie obyczaje i przebija się w niej brak szacunku dla górników – podsumował b. wicepremier.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.