Ponad 800 tysięcy mieszkańców Śląska może stracić ogrzewanie
W poniedziałek pod siedzibą firmy zorganizowano manifestację. Pracownicy domagali się od właściciela - Tauron Polska Energia - gwarancji zatrudnienia do 2012 roku. Ludzie są zdania, że w czasie kryzysu, tylko takie gwarancje uratują ich przed utratą pracy. - Jesteśmy jedynym zakładem w grupie Tauron, gdzie takich gwarancji nie udzielono - przekonuje Czesław Kiszkalewicz i podkreśla, że w ubiegłym roku pakiet socjalny, podpisano np. w Elektrociepłowni Tychy, innej spółce należącej do Tauronu.
Związkowcy mówią, że stracili cierpliwość, bo negocjacje w sprawie pakietu socjalnego, który przewiduje też 200-złotowe podwyżki trwają już od 7 miesięcy. W tym czasie odbyło się kilka spotkań z udziałem mediatora, ale nawet one nie przyniosły żadnych rezultatów. - Tauron nie chce z nami rozmawiać, bo twierdzi, że to zarząd PEC-u powinien podpisać z nami pakiet socjalny. I koło się zamyka - mówi Kiszkalewicz i zapewnia, że pracownicy PEC-u nie chcą utrudniać ludziom życia i odcinać ogrzewania. - Ale możemy być do tego zmuszeni, jak nie potraktują nas poważnie - dodaje związkowiec.
Tymczasem przedstawiciele Tauronu przypominają, że jeszcze do niedawna katowicki PEC był bankrutem. Gdy nie udało się na czas spłacić kredytu zaciągniętego w latach 90. na modernizację sieci ciepłowniczej, ogłoszono upadłość spółki. PEC przetrwał tylko dzięki temu, że przejął go Tauron i spłacił 150-milionowy dług firmy.
Dzisiaj w PEC-u ma odbyć się spotkanie ostatniej szansy pomiędzy związkowcami a kierownictwem firmy. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, związkowcy grożą strajkiem generalnym, co w konsekwencji może skończyć się zimnymi kaloryferami – podkreśla „GW”.