fot: vancouver2010.com
Zaskoczenie w Richmond było ogromne, kiedy Polki pokonały w biegu ćwierćfinałowym zespół Rosji i uzyskały możliwość walki w finałach
fot: vancouver2010.com
To jedna z większych sensacji igrzysk olimpijskich w Vancouver. Polskie łyżwiarki szybkie awansowały do strefy medalowej w wyścigu drużynowym. W sobotnim półfinale zmierzą się z drużyną Japonii i nie są bez szans na zwycięstwo.
Gdyby Polki wywalczyły medal, byłby to trzeci krążek naszych panczenistek na zimowych igrzyskach olimpijskich. Przypomnijmy, że wcześniej Elwira Seroczyńska zdobyła srebrny medal, zaś Helena Pilejczykowa brązowy w biegu na 1500 metrów. Ale ta sytuacja zdarzyła się dokładnie pół wieku temu, w trakcie igrzysk w Squaw Valley.
Zaskoczenie w Richmond było ogromne, kiedy Polki pokonały w biegu ćwierćfinałowym zespół Rosji. Przez większą część dystansu rywalki zdecydowanie prowadziły, ale na ostatnim okrążeniu jedna z nich potknęła się i doznała kontuzji. Rosjanki straciły rytm biegu i… całą przewagę. Równo biegnące nasze zawodniczki nie zmarnowały tej okazji i jako pierwsze zameldowały się na mecie.
- Jeszcze nigdy z Japonkami nie wygrałyśmy – przestrzega trenerka Polek Ewa Białkowska, która wierzy jednak w swoje podopieczne. Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska są mocno zmotywowane i wierzą w awans do olimpijskiego finału.
- Czwarte miejsce już mamy, ale nie spoczniemy na laurach. Zapewniam, że dziewczyny są bardzo zmobilizowane i uskrzydlone piątkowym występem. Sobota będzie ciężka, bo zdajemy sobie sprawę z tego, jak trudne czeka nas zadanie. I tak już dużo zrobiłyśmy, ale chcemy jeszcze więcej dokonać - twierdzi Białkowska.
Najważniejszy, według Białkowskiej, będzie środkowy fragment wyścigu. - Początek pokonywany jest na świeżości i nietrudno utrzymać rytm. Tę szybkość trzeba jednak zachować w środkowej, najtrudniejszej części, bo właśnie wtedy zaczyna popełniać się najwięcej błędów. Końcówka jest oczywiście też istotna, ale jeśli poprzednie rundy były w miarę równo pokonane, to i później wszystko jest w porządku – przypomina trenerka.
Polki w indywidualnej rywalizacji zaprezentowały się bardzo słabo, eksperci mówili nawet o kompromitacji. Zdaniem trenerki, zjadł je stres. Tak więc awans drużyny do półfinału rywalizacji drużynowej zasługuje na miano olimpijskiego hitu…