Polskie maszyny znów będą fedrować w Chinach
fot: Jarosław Tondos
Grupa Kopex śmiało wkracza na chiński rynek.
fot: Jarosław Tondos
W połowie lat 80. Kopex, wtedy jeszcze państwowy pośrednik w handlu zagranicznym, dostarczał na rynek chiński dziesiątki maszyn górniczych, głównie kombajnów do urobku węgla. Płaciliśmy nimi za chińską odzież masowo trafiającą do Polski. Gdy na początku lat 90. zrealizowano ostatni z rządowych kontraktów, współpraca z chińskim górnictwem się urwała. Polskie firmy na długie lata znikły z tamtejszego rynku i trzeba było aż 15 lat, by wróciły.
Szlaki znów przetarł Kopex, tym razem już nie jako państwowy pośrednik, ale grupa przemysłowa oferująca własny sprzęt górniczy. Firma wspólnie z chińskim partnerem - spółką Shandong Tagao - właśnie uruchamia fabrykę obudów ścianowych dla chińskiego górnictwa. Zakład powstał zaledwie w ciągu pięciu miesięcy, obie strony podzieliły jego udziały pół na pół. Rocznie firma ma wytwarzać 1,2 tys. sekcji obudów, a wartość rocznej sprzedaży ma sięgać 120 mln euro. W poniedziałek Kopex podał, że jego chińska fabryka rozpoczyna produkcję w najbliższych tygodniach. Pełną moc zakład osiągnie w przyszłym roku - pisze \"GW\".
- Kopexowi udało się kilka rzeczy na raz - zauważa Tomasz Skowroński, były polski dyplomata w Chinach. Uruchamia dużą inwestycję przemysłową w Chinach o własnych siłach.
Od rodzimych znawców tajemnic biznesu w Chinach można usłyszeć, że nic się tam nie udaje bez guanxi - układów. Kopex postąpił inaczej. Założył, że ma dobry produkt i Chińczycy poznają się na nim. A jednocześnie, że trzeba więcej czasu niż w innych krajach.
W Chinach potrzeba jednak też wyobraźni i odwagi. Brakuje jej polskim biznesmenom, którzy chcą wejść na chiński rynek. Boją się odległych, olbrzymich Chin, robią tam wypady na boku oficjalnych delegacji albo jadą tylko na targi. I dziwią się, że tygodniowy pobyt plus broszurka informacyjna po angielsku nie uczyniły cudu - mówi Skowroński.
Pracownicy Kopexu spędzali w Chinach miesiące, poznając chińskich kontrahentów i warunki. Największym sukcesem Kopexu jest to, że mają chińskich klientów na swoje maszyny. Bo założyć fabrykę w Chinach każdy może, ale sprzedawać na chiński rynek już nie.
Pierwsze zamówienie już złożyła chińska kopalnia Longgu wydobywająca węgiel w bardzo trudnych warunkach na głębokości 980 m - podkreśliła \"GW.