Polskie LNG podpisało umowę z wykonawcą terminalu w Świnoujściu

Spółka Polskie LNG podpisała umowę z wykonawcą terminalu do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu. Konsorcjum firm z Włoch, Kanady, Francji i Polski ma wybudować terminal za ok. 3 mld zł i oddać go do użytku do końca czerwca 2014r.

 

Minister skarbu Aleksander Grad cytowany w materiałach prasowych podkreślił, że "budowa terminalu LNG zapewni Polsce większą niezależność w wyborze dostawcy gazu ziemnego, bo dzięki niemu będziemy mogli odbierać gaz drogą morską i realizować kontrakt zawarty z Katarem". Dodał, że inwestycja ta jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem w naszej części Europy.

 

Firma Polskie LNG wybrała pod koniec czerwca generalnego realizatora inwestycji terminalu LNG w Świnoujściu. Postępowanie wygrało konsorcjum Saipem S.p.A. (Włochy) - Saipem SA (Francja) - Techint Compagnia Tecnica Internazionale S.p.A. (Włochy) - Snamprogetti Canada Inc. (Kanada) - PBG SA (Polska) - PBG Export Sp z o.o. (Polska). Złożyło ono najkorzystniejszą ofertę, z najniższą ceną całkowitą brutto blisko 3 mld zł.

 

Rozpoczęcie budowy terminalu gazu skroplonego jest planowane we wrześniu. Zdolność przeładunkowa gazoportu w Świnoujściu ma wynosić 5 mld m sześc. skroplonego gazu ziemnego rocznie, z możliwością zwiększenia do 7,5 mld m sześc. LNG rocznie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.